piątek, 14 września 2012

Imagin dwudziesty dziewiąty~ Niall.

Ahhhh.... Londooooooooooon... *_____________*


Boks trenowałaś odkąd pamiętasz, miłością do niego zaraził cię twój tato, gdy miałaś jakoś z siedem lat. Tyle czasu trenowałaś, poświęciłaś temu całe swoje życie. Był całym twoim życiem. Lata treningów, współpraca z najlepszymi ludźmi na świecie doprowadziła do tego, do czego doprowadziła. Byłaś najbardziej znaną, rozchwytywaną i najlepszą bokserką na świecie. Latałaś wszędzie, do każdego zakątka świata na walki, wszystko oczywiście załatwiał twój tato, który był również twoim menagerem.
*Kilka miesięcy wcześniej*
Pewnego dnia siedziałaś w wannie, za chwilę miałaś wychodzić, gdyż za półtorej godziny miałaś trening, kiedy do drzwi łazienki nachalnie zaczął pukać twój tato z rozkazem, żebyś jak najszybciej wychodziła, bo ma ci coś ważnego do przekazania.  Wyszłaś i tato wręczył ci pewną kopertę. Była złota, napisana pięknym pismem, dość ciężka. Otworzyłaś jak najszybciej, było to zaproszenie na pewną światową galę. Byłaś nominowana w kategorii "The most beautiful boxer in the world", czy jakoś tak. Chciałaś to wyrzucić do kosza, ale twój tato się nie zgodził, powiedział, żebyś poszła. Choćby dla fanów. I tu był twój słaby punkt. Swoich fanów kochałaś nad życie, a miałaś ich bardzo bardzo wielu. Postanowiłaś iść na tą galę.
*TERAŹNIEJSZOŚĆ*
Właśnie w drodze na trening przypomniały ci się czasy z gali. Oczywiście wygrałaś statuetkę, do której byłaś nominowana, było ci niezmiernie miło, szczerze mówiąc się tego nie spodziewałaś. Ale nie to najbardziej utkwiło ci w pamięci. Siedziałaś tam koło zespołu One Direction, oczywiste było, że bez nich taka gala by się nie odbyła. Najbliżej ciebie siedział Niall Horan. Gadaliście długo, praktycznie przez całą galę, zaciekawił cię bardzo, nie miałaś na to nadziei, ale gdzieś tam, nieświadomie w głowie miałaś w myślach, że na tej gali się nie skończy. Niestety się zawiodłaś, nawet nie wymieniliście się numerami telefonu, ani nawet nie wcisnął głupiego przycisku 'follow' przy twoim profilu na twitter'ze. Co było dziwne, bo cała czwórka od razu po wyjściu z gali już się follow'ała. Właśnie dojechałaś na halę. "No, nic, trzeba żyć dalej, nie będę się przecież zadręczać myślami o gościu, którego widziałam raz w życiu i gadałam z nim jakieś trzy godziny" powiedziałaś do siebie. Weszłaś na ring i zaczęłaś trenować. Wciąż zadręczałaś się myślami o Nialler'ze, nie mogłaś sobie darować, że znów powraca ten czas, w którym większość czasu przeznaczasz na myślenie o NIM, przecież za tydzień miałaś walkę. . . .  Wieczorem poszłaś do wanny, wzięłaś długą i kojącą kąpiel chcąc zapomnieć o problemach życiowych. Wzięłaś telefon i zaczęłaś pisać z [I.T.BFF], którą znałaś od kilkunastu lat. Wiedziała o wszystkim, co działo się w twojej głowie, więc starała się praktycznie w ogóle nie mówić o chłopakach z 1D. Była ich zapaloną fanką, przed ową galą nawijała o nich przez 3/4 waszych rozmów. Nie przeszkadzało ci to, przecież musiała się wyszaleć i w ogóle, kochałaś ją za to, i za to pozytywne podejście do życia. Tak często dawała ci siłę. . . Mimo iż z pozoru twoje życie było sielanką i marzeniem każdej dziewczyny, w rzeczywistości wcale tak nie było. Oczywiście, nie mogłaś narzekać, przecież mogło być o wiele gorzej, aczkolwiek codziennie musiałaś się borykać z H8'ami. Dwa lata temu umarła twoja mama. Kiedyś miałaś do czynienia z psychofanem, który nie dawał ci żyć, w szkole też nie masz znajomych, wszyscy nie chcą się z tobą kolegować, ponieważ mają cię za pustą gwiazdeczkę. Oczywiście nie [I.T.BFF]. Właśnie przez rozmowy z nią jeszcze chodziłaś do szkoły, nie zaprzestałaś treningom. 
Gdy się tak relaksowałaś w tej wannie, przyszła do ciebie kolejna wiadomość od twojej przyjaciółki, jednak była ona dość dziwnej treści- "W TEJ CHWILI WEJDŹ NA TWITTER'A, NA KONTO @NiallOfficial!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!" Wiedziałaś, że nie pisze tego z byle powodu, nie chciała cię dobijać, więc skoro powiedziała, żebyś weszła, to musiało się coś stać. Pospiesznie otworzyłaś nową kartę na telefonie. To, co zobaczyłaś cię zamurowało, prawie wypadł ci telefon. Tweet Horan'a brzmiał "  Wszystkie bilety na walkę @ [ nazwa twojego twitter'a ] wyprzedane! Nie zdążyłem! #SoSad.... " a po chwili "DM bbe!", ale ten tweet po minucie został usunięty. Twoje mentions oszalały, ale nie zwracałaś na to uwagi. Weszłaś szybko w DM. "przepraszam, strasznie przepraszam, że tak jakby 'zerwałem' naszą znajomość. Stało się tak ponieważ. . . . Nie wytłumaczę ci tego teraz, może jak zechcesz, to kiedy indziej. Zostawiam ci mój numer, jakbyś kiedyś miała ochotę, to napisz- xxx xxx xxx.  Xxx" Od razu zobaczyłaś, że masz kilkadziesiąt nieodebranych od przyjaciółki, więc szybko do niej zadzwoniłaś i zrelacjonowałaś jej wszystko. Nie mogłaś uwierzyć, myślałaś, że to sen, ale nie, to nie był sen, gdy bo wciśnięciu zielonej słuchawki znów usłyszałaś ten kojący, męski głos. Nie mogłaś opisać słowami, jaką radość usłyszałaś w jego głosie, gdy się zorientował, że to ty. Powiedziałaś mu, żeby się nie przejmował walką, ma miejsce w pierwszym rzędzie i że serdecznie go zapraszasz na AfterParty < yep, istnieje takie coś. >. Zgodził się, nawet nie pozwalając dokończyć ci zdania. To było takie słodkie. 
*Dzień walki*
Niall przyszedł jako pierwszy ze wszystkich, jeszcze trwał twój trening. Usiadł i tylko się przyglądał, nawet się nie odzywał, ale jego twarz, jego oczy. . . Piękne, niebieskie, pełne optymizmu i radości oczy, które z lekka przykrywała długa, dziś nie postawiona na lakier grzywa. Jasne, beżowe spodnie z krokiem w kolanach idealnie dopasowały się do jego długich, męskich nóg, a pomarańczowy, obcisły sweterek pięknie pokazywał jego idealnie wyrzeźbioną klatkę piersiową i bicepsy. Śnieżnobiałe zęby, które dzięki aparatowi były praktycznie idealne proste, wygięte w nieustającym uśmiechu. "Przestań, nie masz szans, zresztą za chwilę masz tak ważną walkę" powiedziałaś sobie karcąc się w myślach. 

Kilka minut przed walką przyszedł, wręczył ci kwiatka, dał całusa w policzek i życzył powodzenia. Nie chciałaś się zbytnio nakręcać, ale dodało ci to więcej sił i odwagi.

Weszłaś na ring. Przedstawienie zawodniczek i pierwszy dzwonek. Spojrzałaś tylko na Niall'a, który wysłał ci serduszko zrobione z palców. Zaczęłaś walczyć. ON, ON dodał ci siły, ale. . . . Też trochę dekoncentrował. Gdy miałaś zadać ostateczny cios, ostatni raz na niego spojrzałaś. I wtedy..... Wtedy ty dostałaś, poleciałaś plecami na słupek ringu, nie był on z gumy, tak jak powinien być, był z jakiegoś metalu tylko przykrytego jakąś powłoką przypominającą gumę. 
Poleciałaś, ale nie przeleciałaś przez to, zatrzymałaś się na połowie. I wtedy... Wielkie, głośne "TRACH", natychmiast wezwano pogotowie, ale ty byłaś nieruchoma, sparaliżowana, bezwładna. Poszedł ci kręgosłup, ledwo kontaktowałaś, ale widziałaś, jak w karetce siedział Nialler. Jak głaskał cię po głowie, ale nawet tego nie czułaś, robił to tak delikatnie, bał się, żeby nic ci nie zrobić. Ale nawet byś tego nie poczuła, leżałaś jak manekin, aczkolwiek, rozsadzało ci głowę, to było jedyne miejsce, które czułaś i było to tak, jakby ból z calutkiego ciała skupiał się na głowie......
***
Urwał ci się film, przebudziłaś się dopiero w szpitalu, przez powieki, widziałaś, że już jest dzień. Nie miałaś siły nawet ich podnieść, ale słyszałaś wszystko, co się działo. Słyszałaś, jak na salę wszedł twój ojciec i przebudził kogoś z krzesła. Tak, był to ON. Twój ojciec powiedział coś takiego "Niall, proszę, idź do domu, prześpij się, weź prysznic. Ja przy niej będę, obiecuję, że nawet jeśli zmieni się jej tętno, od razu cię poinformuję. Nie możesz żyć już ponad tydzień bez normalnego snu, ani bez systematycznego jedzenia." Ah, więc byłaś w śpiączce, ponad tydzień, a ON wciąż tu był, cały czas... Chciałaś się ocknąć, powiedzieć mu, żeby się poszedł chociaż wyspać, ale nie miałaś na to siły, zakręciło ci się w głowie.
Usłyszałaś, jak Niall zerwał się na równe nogi i zaczął krzyczeć na całe gardło "LEKARZA! LEKARZA!" Twój ojciec wybiegł jak oparzony. Niall już płakał, chyba rzucił się do twojego łóżka, ale nic nie poczułaś. I dopiero wtedy się zorientowałaś. Słyszałaś jego krzyk, ruch lekarzy, ponieważ...... Ponieważ nie słyszałaś już tego ze szpitalnego łóżka. Słyszałaś to już z góry... Otworzyłaś oczy, dało się bez problemu.  Spojrzałaś na blondyna, faktycznie był ubrany dokładnie w to samo, co na twojej walce. Leżał tam, przy twoim zimnym już ciele, nawet się nie ruszał, jego ruch był tylko z powodu łez ciskających się do oczu. Zimnych, słonych łez żalu, bólu i tęsknoty. Nie chciałaś na to dłużej patrzeć. Z powrotem zamknęłaś oczy i położyłaś swoją niewidzialną, nieodczuwalną i niepostrzeżoną dłoń na jego głowie i wtuliłaś się w jego bezzapachowe dla ciebie ciało. 





______________________________

Przepraszam, dziwny. Ale się dzisiaj źle czuję, w ogóle wszystkie wspomnienia, wszystko, co miało miejsce w ciągu ostatnich dwóch lat  wyszło dzisiaj z powrotem. Wszystkie wspomnienia, cały ból, wszystkie myśli. Mam nadzieję, że nie przełożyło się to AŻ TAK na ten imagin i nie wyszedł całkiem do bani. < Tak, mam niską samoocenę. Zawsze miałam i mieć będę. Nikt tego nie zmieni. >

Jutro pewnie rozdział na opowiadaniu, Opowiadanie o 1D.  

Dziękuję za uwagę i wsparcie. <3 Xxxxx

czwartek, 13 września 2012

Imagin dwudziesty ósmy~ Niall. <+18>



Szczerze mówiąc nie znałaś Nialla długo. Jakoś z rok, poznałaś go dzięki twojej dawnej dawnej przyjaciółce- Dan, coś, kiedyś, jakoś się spotkaliście wspólnie w czwórkę. Nigdy, nawet przez chwilkę nie żałowałaś, że go poznałaś. Od drugiego spotkania dogadywaliście się jakbyście znali się kilkanaście lat. Wspólnie spędzaliście coraz więcej czasu, dzwoniliście do siebie codziennie po kilka razy dziennie. 
W końcu . . . Zorientowałaś się, że zaczyna on być dla ciebie kimś więcej niż tylko najlepszym przyjacielem. Bałaś się tego, od początku się tego obawiałaś. Nie chciałaś psuć tego, co było między  wami, ponad to, wiedziałaś, że on nigdy nie pokocha takiego ziemniaka, jakim jesteś ty. "Za wysokie progi kochanie" powtarzałaś to sobie każdego dnia. 

Impreza-niespodzianka na urodziny Dan. Oczywiście zorganizowana przez nikogo innego, jak samego Daddy'ego. Długo nie wiedziałaś, w co masz się ubrać, jednak to był najmniejszy problem, nie zawracałaś sobie tym głowy. W głowie miałaś zupełnie co innego, mianowicie, co powiedzieć temu słodkiemu, irlandzkiemu chłopcu, żeby go nie zranić, choć cały czas myślałaś, że nawet zbytnio się tym nie przejmie. Zajrzałaś do garderoby- swojej, mamy i siostry. Od każdej wzięłaś jedną rzecz, wydawało ci się, że nie jest źle. Długie, czarne, lateksowe leginsy, do tego czarna, obcisła bokserka i jaskraworóżowe szpilki. Nie najgorszy zestaw. ;-) Włosy musiałaś wyprostować, nie dość, że byłaś podobna do Danielle, to jeszcze włosy tak samo ci się układały. Makijaż, długo się wahałaś, czy ma być wieczorowy, czy dziewczęcy, zdecydowałaś się w końcu na najzwyklejszy, prosty, a zarazem dość ostry, wyszedł ci magicznie.
Jeszcze tylko kopertówka i już mogłaś wychodzić, postanowiłaś, że w drodze poukładasz sobie wszystko, całą rozmowę, jaką zamierzasz przeprowadzić z Horan'em. Wyszłaś, zamknęłaś dom, zeszłaś po schodach, wzięłaś do ręki telefon, by sprawdzić po raz ostatni jak wyglądasz. Ruszyłaś w kierunku postoju taksówek, nie zwracając uwagi na otaczającą rzeczywistość. Po chwili marszu podbiegł ktoś do ciebie i złapał cię od tyłu w talii. Przestraszyłaś się, ale już wiedziałaś kto to, poczułaś go- twój narkotyk. Przywitał cię zwykłym, pewnie nic nie znaczącym dla niego całusem i zapytał dokąd się tak spieszysz, że nawet przyjaciół nie poznajesz. Przeprosiłaś go i powiedziałaś, że byłaś zajęta, pokazując mu telefon. Odparł, iż ci wybacza i zaprasza do samochodu. Zgodziłaś się, i tak nie miałaś innego wyboru. "no, to z pewnością ustalę sobie dzisiaj wszystko, co mu powiem" myśląc o tym trochę posmutniałaś, ale nie dałaś tego po sobie poznać.
Zajechaliście pod klub, Niall jako gentelman pomógł ci wysiąść. Weszliście razem, a od razu przy wejściu masa paparazzi'ch zrobiła wam razem zdjęcie. Poczułaś się dość dziwnie, gdyż nie byliście razem, a to zdjęcie obiegnie cały świat najpóźniej w godzinę. On, jakby czytał ci w myślach powiedział, żebyś się nie przejmowała i wziął cię pod rękę. Weszliście.
Od razu dorwałaś Dan, ale miała ona dla ciebie tylko trzy minuty, więc powiedziałaś, że później pogadacie, macie sobie za dużo do poopowiadania jak na trzy minuty. Poszliście się po protu bawić, uciec od problemów codzienności. Pierwsza godzina, druga. . . . Drink 5, 10, piwo 1, 2, 4.... Najebaliście się w trzy dupy, ledwo chodziliście. Znaczy ty ledwo chodziłaś, Horan już spał gdzieś na kanapie. Położyłaś się obok niego i również zasnęłaś, on natychmiast cię objął.

Przebudziłaś się. Wszyscy się jeszcze bawili, a na dworze było strasznie ciemno. Wywnioskowałaś, że długo nie spałaś. Niall przebudził się w wyniku twojej pobudki. Powiedziałaś, żebyście dalej szli się bawić. Wytrzeźwieliście na tyle, żeby normalnie chodzić i kontaktować. Nie było źle. Jednak te procenty były... Pod ich wpływem, przy jakiejś piosence z podtekstami, które wszystkim kojarzyły się z jednym, zaczęłaś tańczyć z blondynkiem. Zmęczyliście się, więc znów poszliście na kanapę, dołączyliście do reszty chłopaków. Nie miałaś już miejsca, więc bez większego zastanowienia siadłaś Irlandczykowi na kolanach. Lekko podskakiwałaś w rytm muzyki i zatopiłaś się w rozmowie z przepiękną narzeczoną Liam'a. Po chwili Nialler gwałtownie wstał, łapiąc cię, żebyś nie upadła. Powiedział, że musicie iść potańczyć, lubi ten kawałek. Zaprotestowałaś, że dopiero usiedliście, poza tym, gadasz z Danielle. Powiedziałaś, niech poprosi inną dziewczynę. On tylko wziął cię na ręce, przeprosił towarzystwo, i wydawało ci się, że puścił oczko Louis'owi, ale nie miałaś pewności, więc puściłaś to w niepamięć.Przeszliście pierwszy róg sali, drugi. . . . Powiedziałaś, że jest sporo miejsc do tańczenia, może cię już postawić. Ale w końcu wyszliście z budynku, coś ci nie grało. Poszliście tylnym wejściem na parking. Stał tam van chłopaków, ale ten najwyższy i największy jaki mieli. Przed drzwiami samochodu Niall oparł o nie swoją rękę całkowicie zagradzając ci przejście, i jakąkolwiek możliwość ruchu. Spojrzał ci w oczy i powiedział, że zawsze chciał to zrobić. Z tobą. Odkąd cię poznał, nie mógł już wytrzymać, ale bał się, że tak piękna kobieta nawet nie zwróci na niego swojej uwagi. Bojąc się odpowiedzi i nie dając ci dojść do słowa od razu zamknął ci usta pocałunkiem. Nie wiedziałaś co masz zrobić, zresztą nie miałaś innego wyjścia~ odwzajemniłaś pocałunek. Weszliście do vana ciągle namiętnie się całując, wszędzie było ciemno, więc nikt nie miał szans wasz zauważyć. Samochód miał szyby przyciemniane w najwyższym stopniu, więc nawet najostrzejsze światło nie miało szans się przebić na zewnątrz i pokazać, co dzieje się w van'ie. 
Nie miałaś czasu na żadną grę wstępną, za bardzo go pożądałaś, od razu ściągnęłaś mu koszulkę. Właściwie, to ją zerwałaś, ale on nie pozostawał dłużny, więc byliście kwita. Jak najszybciej zdjęłaś mu bokserki, jego przyjaciel był naprężony i twardy jak skała, a ty nie chciałaś przedwcześnie kończyć zabawy, więc nawet się nim nie zajmowałaś. Przejechałaś tylko raz ręką w górę i w dół, a pod wpływem dotyku twojej ciepłej ręki Niall aż zadrżał. To było to, więcej nie było ci potrzebne, nie mogłaś już wytrzymać. Rzuciłaś się na niego z namiętnym pocałunkiem, gdy on w momencie całowanie ciebie, wszedł w ciebie. Wtedy zadrżeliście oboje i tylko się zaśmialiście. Pieprzył cię dobre trzydzieści minut, darłaś się jak szalona, zapewne przebijałaś muzykę w klubie, ale w tym momencie cię to nie obchodziło. Byłaś w niebie. Ze swoim bogiem, nic więcej mogło nie istnieć. Twój bóg się zmęczył, postanowiłaś teraz to ty popracować, aczkolwiek chciałaś sprawić mu jeszcze trochę przyjemności. Wzięłaś jego penisa do ręki i energicznie posuwałaś ręką w górę i w dół. Po chwili przyłożyłaś swój gorący język i namiętne usta. Znów przeszedł go dreszcz i wyszeptał "Kocham cię, nawet nie wiesz jak bardzo". Przerwałaś, ale dosłownie na ułamek sekundy, zobaczyłaś, że bardzo się przestraszył tego, co mu się wyrwało, więc udałaś, że nie słyszałaś. Dalej bawiłaś się jego penisem. On tylko mruczał, albo jęczał. No która dziewczyna nie byłaby z siebie dumna, gdy taki tam Niall Horan uprawia z nią seks? Ty byłaś. Znów na nim usiadłaś, widziałaś, jak cieszą mu się oczy, i jak w oczach widać było pożądanie, gdy tylko spojrzał trochę niżej niż twoja szyja. Już nie mogłaś wytrzymać, krzyczałaś i ujeżdżałaś go jak szalona, po chwili doszłaś. On jeszcze na chwilę 'przyssał' się do twojego skarbu i zrobił coś, przez co totalnie odleciałaś. Otrząsnęłaś się dopiero po kilku minutach i patrząc na jego uśmiech dokończyłaś wszystko swoimi ustami. Po chwili leżeliście wtuleni w siebie, oboje cholernie dumni, że potraficie doprowadzić kogoś, kogo kochacie do takiego stanu. Zaczęliście rozmawiać, długie dyskusje, jak zawsze, 
kiedy drzwi od vana się otworzyły. Wszedł Louis, a wy...... Zamarliście, bo po co się ubrać, nie? On, jak gdyby nigdy nic, jeszcze rozweselony, zero zawstydzenia rzucił, że za dwadzieścia minut przyniosą resztę chłopaków, niestety oni nie dadzą rady iść samodzielnie. Ogarnęliście się nadzwyczaj szybko, zaczęto odwozić was do domu. W ciszy, wtuleni w siebie rozmyślaliście, zapewne o tym co się stało dzisiaj i co będzie dalej. Po chwili -Ja również, kocham cię, nawet nie wiesz, jak bardzo.- Zacytowałaś go i dałaś buziaka prosto w usta. Harry tylko powiedział "ooo, braw.........", opadła mu głowa, i zasnął. 
Rok później chodziliście już na spacery z pięknym chłopczykiem, owocem, waszej wspólnej miłości i pamiątką tej niezapomnianej nocy. 



_________________________________________

Wow, sorry, chujowy, nie? xDDDD 

Piszę z Niallerem, gdyż. Ma dziś urodziny, zresztą.... Sami go wybraliście. :3 Może nie w komentarzach, tylko pisaliście do mnie w większości na twitter'ze, ale co ja poradzę na to, że nie umiecie czytać ze zrozumieniem.

Wiem, że i tak tego nie przeczytasz, więc.... Powiem tylko jedno. Chcę, żebyś był szczęśliwy, sexy Horan. 


Czytam = komentuję, ok? *-* Strasznie zależy mi na waszej opinii. <3 Xxx

Jeszcze jedna sprawa. Dostaję bardzo dużo hejtów w sprawie tego bloga, nawet na nie nie odpisuję. Wiem, wiem, mam się nie przejmować, i się nie przejmuję, ale jeśli tak dużo się tego czyta, 
 to ma się coraz większe wrażenie, że jest się beznadziejnym.... Myślałam nad usunięciem.

Gorączka nie ustaje.... :'C #Sad

A tak poza tym, to dziękuję wszystkim, że jesteście. ♥ #MuchLove. Xxxxxx

+MOJE OPOWIADANIE. :3 NA RAZIE JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ, ZAPRASZAM. :) Opowiadanie o 1D. 

 

Werson~ głosowanie. Xxx



No, zabawa sprzed dwóch dni. WSZYSTKO wymyślacie SAMI, ja tylko piszę. :3



Dziś imagin ma być romantyczny/ smutny/ smutny ze szczęśliwym zakończeniem/ szczęśliwy ze smutnym zakończeniem < czyli po prostu smutny xd >/ +18/ mało realny?/
inne propozycje?

+ Z kim?
Zayn/ Hazza/ Nialler/ Liam/ Loui?


+Jak już wybierzecie, napiszcie jakie okoliczności. Jak ma się to odbywać, bla bla. :d
Na przykład, "+18, Lou, wracając z dyskoteki wylądowaliście w łóżku". 

Coś na tej zasadzie. ;) 

Jeśli nie będziecie pisać, to dziś w ogóle imagina nie będzie.
Zaczynam go pisać dopiero, jak będzie minimum 6 komentarzy, jakoś to ze sobą połączę. 

Pozdrawiam. < znowu mówię jak jakiś ufo O.o xDD >


GŁOSUJEMY DO 17.50. Xxx




środa, 12 września 2012

Imagin dwudziesty siódmy~ Lou.


To była już dziewiąta godzina lekcyjna, miałaś już dość, ponad to, miałaś gorączkę, ale wychowawca nie chciał cię zwolnić. Teraz miał być W-F... Nienawidziłaś go, wiedziałaś, że już będziesz miała kolejną jedynkę za nie wykazywanie chęci do ćwiczeń, ale waliło cię to, źle się czułaś. 
Nie ćwiczyła jeszcze tylko jedna dziewczyna, ale nawet z nią nie rozmawiałaś, ona była dziwna, takie typowe emo. Siadłaś jak zwykle, na starych, betonowych i nie używanych stołach do tenisa stołowego. Założyłaś słuchawki, puściłaś Green Day. Zamknęłaś oczy i zatopiłaś się w słowach lecących z słuchawek. Rozmyślałaś nad przyszłością, jak potoczy się twoje życie, kiedy w ostatnim momencie dziewczyna-emo siedząca obok ciebie przechyliła twoim ciałem w bok. Szybko otworzyłaś oczy i wyjęłaś słuchawki. Piłka lekarska leciała prosto w twoją głowę, ale dzięki "koleżance" uderzyła cię tylko w nogę. Spojrzałaś na nią ciepło i podziękowałaś. Tylko się uśmiechnęła i kilka sekund po tym przybiegł chłopak. 
Najpierw się rzucił się do ciebie, że na jakiej planecie żyjesz, przecież wszyscy krzyczeli, a ty nawet nie drgnęłaś. Następnie rzucił, tak cholernie ciepło i słodko, że tym cię urzekł, "Ale nic ci nie jest?". Powiedziałaś, że nie, ale zakręciło ci się w głowie, chyba od gorączki. Wuefista powiedział, że natychmiast idziesz do higienistki, i bez dyskusji. Niebieskooki chłopak powiedział, że ci pomoże. Od razu odburknęłaś, że poradzisz sobie sama, ale w tym momencie zachwiałaś się. "Cholera-.-", pomyślałaś. Przeszliście przez drzwi od szatni i chłopak od razu wziął cię na ręce. Kiedy oburzona spytałaś się go co on odpieprza odpowiedział, że na pewno boli cię noga od uderzenia piłką. I pocałował cię w czubek głowy. Powiedziałaś, że prawie cię nie boli, po czym zaczęłaś się szarpać i dodałaś -Dostałam w nogę, nie w głowę. Nie jestem pierwszą lepszą niunią jak te plastiki i ty jako przystojny baseballista nie zdobędziesz mnie. -oburzyłaś się ponownie. -Tak łatwo-. Dodałaś nieco zawstydzona, już dużo ciszej. Najwidoczniej to usłyszał, gdyż mimowolnie się uśmiechnął, ale nic nie powiedział. Nadal nie wypuścił cię z rąk. Pomimo twojego szarpania, krzyków i gróźb. Po drodze na korytarzu usłyszał twój krzyk dyrektor. Podszedł i spytał co się dzieje. Chłopak opowiedział mu co się stało, dostał od dyrektora pochwałę i powiedział, żeby jak najszybciej donieść cię do higienistki. Nie miałaś innego wyjścia, zarzuciłaś focha i się nie odzywałaś. Odstawił cię po same drzwi, a ty powiedziałaś mu, żeby już spadał, i weszłaś. Wyszłaś po jakichś piętnastu minutach. Dostałaś okład, coś przeciwbólowego i przeciwgorączkowego. Wyszłaś- on nadal tam był. Siedział i się szczerzył. Od razu wstał i spytał jak się czujesz. Zaczęłaś iść nie zwracając na niego uwagi. Dochodziłaś do drzwi od szatni wychodzących na boisko. Podparł się ręką i spytał dokąd się tak spieszysz. Nie czekając na odpowiedź powiedział "Ja jestem Louis. Louis Tomlinson i chodzę do klasy 1d, miło cię poznać. [T.I.]." Następnie pocałował cię w policzek. Wkurzyłaś się, i to cholernie, zabrałaś jego rękę i jak najszybciej wybiegłaś na boisko i wróciłaś na stoły, żeby w końcu się odczepił. Co on sobie myśli, to, że chodzi do LO i jest rok starszy to jeszcze nic nie znaczy. Ale siedziałaś tam i myślałaś, kiedy podszedł do ciebie i poprosił cię, żebyś popilnowała mu iPhone'a. Wzrok większości chłopaków i wszystkich plastików skupił się właśnie na tobie, nie mogłaś odmówić, więc go tylko wzięłaś, nawet nie patrząc na Louisa i rzuciłaś na stół obok swojej torby. Ponownie włączyłaś odtwarzacz, ale już nie mogłaś totalnie odpłynąć. Gdy widziałaś wzroki tych wszystkich różowych dziuniek po tym, jak dostałaś JEGO telefon, to myślałaś, że powyrywają ci włosy. Tylko dziewczyna z równoległej klasy, ta, która cię "uratowała" powiedziała, że jej...... BRAT jest bardzo fajnym kolesiem i że nie warto go skreślać tylko z tego powodu, że lubi "fajne dupy". Chwilę się nad tym zastanowiłaś. Przez cały wf prężył się, uśmiechał, ściągał koszulkę i.. ten pisk, gdy to zrobił. Aż było ci niedobrze. Nie odwzajemniałaś żadnego uśmiechu. Po WF'ie wciąż się do niego nie odzywałaś. To, że lubi laski, nie znaczy, że jest bogiem i każdą może całować kiedy tylko mu się spodoba.
Następnego dnia, gdy wychodziłaś po lekcjach czekał na ciebie przy barierce. Zignorowałaś go, więc postanowił chyba się nie narzucać. Ale sytuacja powtarzała się codziennie. Przez tydzień, miesiąc. W końcu po półtora miesiąca postanowiłaś, że jedna randka jeszcze nikomu nie zaszkodziła......

Po pół roku waszego związku wrobiłaś go w pewien TalentShow, zwanym X-Factor..........

_____________________________







 OMG, jaki żalowy, nie umiem pisać. :c, xD

Imagin bardzo ukoloryzowany, ale w pewnym stopniu oparty na faktach pewnej dziewczyny o imieniu Kat... <33

Przepraszam, tak strasznie źle się dzisiaj czuję... :c I mam jeszcze nauki od chuja i ciut ciut, ale mam nadzieję, że choć trochę wam się podobało. Zmusiłam się i napisałam go dla was. <3


+Ogłoszenie parafialne. 
Jutro znów chcę zorganizować taką "zabawę" jak wczoraj. W sensie, że sami WSZYSTKO wybieracie, ja tylko piszę. :d  Jest ktoś, kto  by się na to pisał? :3 Odpowiedzi w komentarzach. ;) 

Dziękuję za uwagę, za czytanie i w ogóle za komentowanie. Za to, że jesteście. <33

// www.facebook.com/quizy.onedirection.7 ~ możecie dodawać do znajomych, jestem tam adminką. ;3 

Czytam = komentuję, ok? ^^

++ <xd> Zastanawiam się nad nowym tłem na bloga, małej zmianie. Co wy na to? :)
No bo ten blog nie jest dla mnie, chcę, żeby wszystkim się jak najbardziej podobało.


_____________________________
 MOJE OPOWIADANIE. :3 NA RAZIE JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ, ZAPRASZAM. :) Opowiadanie o 1D. 

HAHA. CHYBA NAJDŁUŻSZE INFO ODE MNIE, POD IMAGINEM. SORRY. xD <3

wtorek, 11 września 2012

Imagin dwudziesty szósty~ Zayn. <+18>



11-09-2012, pierwsza rocznica waszego związku... Pierwsza i najważniejsza. Najlepsza. Najcudowniejsza. Lepszej nie mogłaś sobie wyobrazić. Nie potrafiłaś opisać słowami jak bardzo się cieszysz z tego, że już rok jesteś z Zaynem Malikiem. Tym Malikiem, z One Direction. 
Dłuuuuuuuuugo nie wiedziałaś co przygotować, co zrobić, jak to uczcić. Po tygodniu wpadł ci do głowy wspaniały pomysł, postanowiłaś go zrealizować. Pojechałaś do waszego domku letniskowego, jedyne miejsce na ziemi, do którego fanki absolutnie nie miały dostępu. 
Poprosiłaś Lou'iego, żeby wręczył Zayn'owi karteczkę, o treści "Kochanie, czekam dziś na ciebie. 20, nasza mała chatka. Xxxx
Ps. Nie spóźnij się! Twoja [T.I.]", pod spodem narysowałaś mapkę. Ale nie była to droga, którą zawsze tam jeździliście, to było naokoło i miałaś dla NIEGO niespodziankę. Oczywiście Lou, jak to Lou, od razu otworzył wiadomość i przez kolejne pół dnia ci dokuczał, głównie z podtekstami erotycznymi. No, nic, musiałaś to przeżyć, przecież to był Lou. Ale poprosiłaś również chłopaków o pomoc. Zgodzili się bez wahania, ale Harry jak się dowiedział o co chodzi... Już się nie mogłaś od niego opędzić, był sto razy gorszy od Louis'a. No cóż, takie życie. Harry klepnął cię po tyłku i powiedział "oczywiście, że ci pomogę, skarbie". W ten sposób zawsze wkurzał Zayn'a. Zawsze. Dla Hazzy to nic nie znaczyło, ale Zayn zawsze bardzo się wkurzał, gdy loczek to robił. Kiedyś nawet nieźle dostał po gębie, ale się tym nie przejmował i droczył dalej. Fakt, na początku było to nieźle krępujące, ale odkąd Harry był z [I.T.BFF] nie przejmowałaś się tym, przyzwyczaiłaś się. Ale teraz, gdy Harry klepną cię w studio dostał od Liama ochrzan i klepnął go w głowę. JAko DaddyDirection nie mógł pozwolić na taką samowolkę. ;) 
Pojechałaś przygotowywać kolację-niespodziankę. Miało być baaaardzo prosto, zwykła tortilla, polana sosem w kształcie serca. Malik tak uwielbiał tą tortillę, że nie mogłaś mu odmówić. Poszłaś się ubrać, hmm.. No, tak, ubrać. Mała, skórzana,cholernie obcisła mała czarna, którą wczoraj od niego dostałaś. Niby bez okazji, ale wiedziałaś, że ON chce jak najszybciej cię w niej zobaczyć. Czarne szpilki a do tego delikatne, małe dodatki. Makijaż również lekki, dziewczęcy, a włosy pokręciłaś i wyszły ci cudowne, długie, brązowe loki. Kolacja była gotowa, świece pozapalane, dom w płatkach herbacianych róż również. Miałaś jeszcze sporo czasu, więc weszłaś na twittera. W tym momencie dostałas sms'a od Niallera, o treści: "Podane, pojechał dalej, następny jest Hazz. Xxx" Pomoc chłopaków polegała na.... Wymyśliłaś, że na trasie do domku Zayn będzie miał kilka przystanków, konkretnie pięć. Jeszcze Dan zdecydowała się ci pomóc, ale nie wiedziałaś, co przygotuje, wszystko miałaś już porozdzielane. Na każdym przystanku Zayn miał dostawać część garderoby. Spodnie, koszula, marynarka i buty. No, i jeszcze to "coś" od Danielle. Chciałaś wiedzieć co to...
Zalogowałaś się na [N.T.tt] i zaczęłaś czytać tweety od fanek. W światowych trends'ach było "Zayn And [T.I] Happy First Anniversary", zrobiło ci się strasznie miło, zaczęłaś odpisywać fankom i później czytać ich triumfalne wpisy. 
Przerwało ci cichutknie puknięcie w drzwi, więc szybko odłożyłaś telefon i podeszłaś do szafy, w której miałaś dla niego prezent (obudowę na BlackBerry z waszym wspólnym zdjęciem). Malik wszedł do środka z bukietem róż większym niż on sam. Więc to był te gift od Dan.... Zrobiło ci się bardzo miło, a Zayn odłożył bukiet i rzucił ci się na szyję. Powiedział jak bardzo cię kocha i jak wiele dla niego znaczysz [...]. Wręczyłaś mu swój prezent, a on się tak słodko uśmiechnął, że aż łza zakręciła ci się w oku. Po chwili dodał, że ty na swój prezent musisz poczekać kilka dni. Zgodziłaś się, nie miałaś innego wyjścia. Zaczęliście jeść kolację, gdy wzięłaś pierwszy kęs chłopak wstał i powiedział, żebyś poszła z nim na plażę. Na jego spodniach ujrzałaś małe wybrzuszenie, ale udałaś, że nic takiego nie miało miejsca. Swoją drogą ciebie też to podnieciło. 
Zaszliście na plażę, zmierzchało, zawsze były tam setki ludzi, a dziś? Nikogo. Mulat, gdy ujrzał twoje zdziwienie wyjął telefon, po czym pokazał ci sms'a od Paula. "Zamknęliśmy plażę, nikt tam nie wejdzie, możecie być pewni. Fani wyszli od razu, nawet nic nie powiedzieli, a reszta ludzi, gdy dowiedziała się o co chodzi również nie miała zastrzeżeń. Plaże macie tylko dla siebie do jutra do 12. x". Tylko się cwaniacko uśmiechnął. Wyłączył telefon i rzucił go gdzieś na wielki, już rozłożony koc, na którym było jedzenie, koce do przykrycia oraz mały laptop. Już wiedziałaś, że spędzicie tam całą noc, ale to był dopiero początek wrażeń...
Zayn przytulił cię, tak czule, że aż zachciało ci się płakać ze szczęścia, ale.... po chwili położył swoją rękę na twojej pupie. Zaczął kręcić kółka, po czy cię złapał, stanowczo, po męsku. Zaczął cię całować, cholernie namiętnie. Położyliście się na kocu, on był na górze, nie chciał cię puścić. Całował cię, po czym jednym, zgrabnym ruchem uniósł do góry, dosłownie zrzucił z ciebie sukienkę i zdjął ci stanik. Nie chciałaś pozostać mu dłużna, ale udało ci się tylko zdjąć koszulę. On wciąż cię całował. Za uchem, potem na szyi. Zjeżdżał niżej, ale oczywiście nie ominął tak ważnego dla niego miejsca jakim są piersi. Wyznał ci kiedyś, że nie ma dla niego na świecie nic lepszego od kobiecych piersi. Już wiedziałaś, że ma zajęcie na najbliższe kilkanaście minut. Nie myliłaś się, bawił się, jak jakieś małe dziecko zabawką. Ssał, przygryzał ci je. W końcu mu się znudziło, zjechał niżej, całował twój brzuch, gdy doszedł do twojego "skarbu". Nie, nawet nie potrafisz opisać słowami, co on TAM robił, i do czego cię doprowadzał, to wiedziałaś tylko ty. W końcu pomyślałaś, że on nie będzie się cały czas męczył, a poza tym, jeszcze trochę i skończyłoby się to przedwcześnie. Pisnęłaś, gdyż on inaczej za nic nie chciał by przerywać, gdy widział twój wyraz twarzy, a tak, się przestraszył i na chwilę przerwał. Tylko się uśmiechnęłaś i on już był na dole. Zdezorientowany, jak zrobiłaś to tak szybko, ale chyba mu się spodobało. Ściągnęłaś mu rurki, potem bokserki. "Sprzęt" stał już na baczność, szczerze mówiąc nawet nie miałaś co robić, aczkolwiek Zayn bardzo lubił 'dobrze', so.... Zajęłaś się jego przyjacielem. Włożyłaś go do ust, zaczęłaś ruszać ręką w górę i w dół. A ten jego cichy, tłumiony jęk.... Doprowadził cię do tego, że szybko wstałaś, pocałowałaś go w usta i na nim usiadłaś. Zaczęłaś poruszać się w górę i w dół, ale BadBoy tylko ruszył jedną brwią, wiedziałaś, o co mu chodzi.. Z racji tego, że tak kochał piersi zaczęłaś szybciej po nim skakać. Wtedy one ci falowały, a Malik łapał je w ręce. Jego uśmiech był nieziemski, jakby małemu chłopcu dać cały karton resoraków. Zmieniliście pozycje, ty już się zmęczyłaś, teraz on trochę popracował. Delikatnie ułożył cię na kocu, poruszał jeszcze ręką po swoim 'kumplu' i znów w ciebie wszedł. Bardzo ostrożnie, stopniowo przyspieszając. W końcu zaczął kochać się z tobą jak jakiś zwierzak. Tak szybko, że jakbyście byli na łóżku już na pewno byłoby po nim. Krzyczałaś z rozkoszy na całe gardło, całe szczęście, że nikt was nie słyszał. Zayn na chwilę z ciebie wyszedł, po czym znów zajął się twoim skarbem. Wykrzyczałaś, żeby z powrotem z ciebie wszedł. Przez ten jego cwaniacki uśmiech jeszcze bardziej go pragnęłaś. Po chwili jego twarz wyraziła, że na razie to koniec zabawy. Zayn Malik doszedł, jego sperma zalała twoje ciało od wewnątrz. Ty doszłaś chwilkę później sama się zabawiając. 
Weszliście do morza, opłukaliście się, nabraliście energii w postaci jedzenia, które zostało wam przygotowane i zabawę zaczęliście na nowo. I tak przez całą noc. Zasnęliście nadzy, gdy już było widno. Obudziłaś się już w domku, na łóżku przykryta kocem. Wstałaś i pięknym i namiętnym całusem przywitałaś brązowookiego chłopaka. On odwzajemnił pocałunek i poszliście razem pod prysznic..........
Po dwóch latach biegał już między wami mały Maliczek. Malutki chłopczyk o ciemnej karnacji, blond włosach i brązowych oczach. Prezentem jeszcze z tamtej rocznicy był wielki i piękny dom z basenem, który później jeszcze wiele razy odtwarzał sytuacje z plaży. 
Mieliście być razem już na zawsze. 





_______________________________________

Dla  KassKołom <www.blogger.com/profile/03534424178639597073 >. <3

Maaaacie i się nażryjcie, ale nie jest zbyt długi... xD <3

Ej, szczerze? Nie podoba mi się ten imagin. xDDDD

+Usunąć bloga? W ankiecie są głosy, że mam nie torturować ludzi. Mam?

Ale to pewnie dlatego, że dostałam dzisiaj 2,5 z fizyki.... -.- #Zły. Dobra, ale was to pewnie nie obchodzi. xD W ogóle jest on dziwny, gdyż, ponieważ, bo mam gorączkę, więc pewnie nie wszystko jest tam gdzie trzeba.... xD
Zresztą, nie mi to oceniać.:d

Dziękuję wam, za komentarze i bla bla bla. Jeśli jeszcze kiedyś zechcecie taką zabawę, że wszystko organizujecie WY, to piszcie. :3 

+ MOJE OPOWIADANIE. :3 NA RAZIE JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ, ZAPRASZAM. :) Opowiadanie o 1D.  

Komentarze z góry bardzo mile widziane, zarówno w opowiadaniu jak i imaginach. :3



Werson~ głosowanie 2. Xxx



Dooooooooobra, wybraliście +18. ;>>>>>>>

To teraz głosujcie z kim imagin +18
oraz co konkretnie ma się dziać. Czyt. gdzie, kiedy, w jakich okolicznościach, jak długi ma być. :3

 Głosowanie do 18.30, imagin będzie jakoś później. :3

Pomóżcie mi, :d i widzicie jaki gif dla was? :3 Sami dzisiaj sobie całkowicie wybieracie co chcecie. :3

Liczę na was. <3




Werson~ głosowanie. Xxx



Jaki dziś imagin?

Smutny/ radosny/ romantyczny/ smutny ze szczęśliwym zakończeniem/ +18? :)

Głosujcie w komentarzach do 18.00. ;)

Pozdrawiam. <3
 <boże, jak zabrzmiało O.o xd>



poniedziałek, 10 września 2012

Imagin dwudziesty piąty~ Zayn.



Zbliżały się urodziny Niallera, a to oznaczało imprezę wszech czasów. Byliście parą już oficjalnie, więc Zayn bez problemu mógł cię tam zabrać, bez żadnych podejrzeń. 

Bałaś się, że się spóźnicie, więc ciągle poganiałaś Zayna. On zawsze siedział w łazience dłużej niż ty, co cię trochę irytowało, gdyż czułaś się wtedy mniej kobieco. Po jakichś kolejnych dziesięciu minutach krzyków wyszedł wreszcie z łazienki. Jego na widok ciebie, jak i zarówno ciebie na widok jego wryło w ziemię. On wyglądał jak bóg bogów ------> https://p.twimg.com/AzPJYdFCAAAiXci.jpg , aczkolwiek natychmiast kazałaś mu zdjąć czapkę. Byliście gotowi, ty założyłaś bardzo obcisłą, z rozszerzanym dołem w falbanki białą sukienkę i czarne, wysokie szpilki. 
Zajechaliście na miejsce, wpuszczono was bez problemu. Zaszliście złożyć życzenia jubilatowi. Bardzo się ucieszył na wasz widok, zauważyłaś, że Niall od razu bardzo cię polubił. Nie przeszkadzało ci to, lubiłaś z nim gadać i się wygłupiać. Ponad to, jego spaghetti było nieziemskie. 
Zaczęła się impreza, była ona imprezą zamkniętą, więc było dużo lepiej, gdyż byli sami wasi najbliżsi znajomi. Niby byli to prawie sami celebryci, ale wszyscy bawili się jak dzieci. Potem przyniesiono wielki wielki tort, z którego wyskoczył Biebs. Nialler mało się nie posikał, ale nie chciał tego okazywać. Wszyscy bawili się i tańczyli do samego rana.
Mieliście jeszcze jakąś jedną akcję. Koło 5 a.m. wleciała jakaś fanka, nie wiadomo jakim cudem, jak ochroniarze ją przeoczyli. Rzuciła się na Niallera całując go i bawiąc się jego włosami. Praktycznie wszyscy ochroniarze chłopaków próbowali ją złapać, ganiając ją po całym klubie, jednak była zbyt cwana. Złapali ją po ponad półtorej godziny, ale nie wiesz, co się z nią dalej stało. 

Poszłaś pogadać z Dan. Przyjaźniłyście się od kilkunastu lat, więc była ona twoją najlepszą przyjaciółką. Gadałyście z piętnaście minut, aż zachciało ci się pić. Poszłaś po drinka dla was obu, ale to, co zobaczyłaś przy barze przeszło twoje najśmielsze oczekiwania. Na końcu lady, przy kącie siedział Zayn z kieliszkiem wódki. Nie był sam, przyssała się do niego jakaś laska. Całowała go bez tchu, a ty nie wiedziałaś, co masz zrobić. Podeszłaś do nich, przeprosiłaś tą dziewczynę i zaczęłaś się rzucać do BadBoy'a. Jego wymówką było to, że ta laska przylazła przed chwilą i to się stało tak samo z siebie. Jeśli można to było nazwać w ogóle wymówką, gdyż koleś już ledwo mówił. Ty też byłaś nieźle wstawiona, że aż się chwiałaś, ale takie rzeczy kontaktowałaś. W sumie faktycznie, on jej nawet nie złapał w talii, nie dotknął. Ale postanowiłaś, że lepiej będzie jak wrócicie do domu i prześpicie się z tym. Tak też zrobiliście. Chłopak wyjął z kieszeni kluczyki, ale ty się tylko popukałaś w głowę. Zadzwoniłaś po taksówkę, pożegnałaś się z Niallerem, znaczy.... chciałaś to zrobić, ale on już tylko leżał na kanapie. Wyszliście ładnie, grzecznie i wracaliście. Zayn już przysypiał, ale nie chciałaś, żeby zasnął, nie wyciągnęłabyś go później z taksówki. 
Zjeżdżaliście właśnie z mostu nad Tamizą, gdy usłyszałaś tylko pisk opon. To był dosłownie ułamek sekundy, wyjrzałaś przed przednią szybę i ujrzałaś wielkiego tira, który zjeżdża na wasz pas. Kierowca musiał przysnąć, a kierowca taksówki nie zdążył wykonać żadnego ruchu....
***
Rano już siedziałaś przy łóżku szpitalnym swojego chłopaka. Tobie się prawie nic nie stało, miałaś tylko złamaną rękę, więc bez problemu mogłaś być z Zaynem 24/7. Z nim było gorzej... Siedział po złej stronie. Kierowca w ogóle nie przeżył, ale Zayn... Miał pocharatane wszystkie żebra, wstrząs mózgu, złamanie kilku kości i krwiaka mózgu na skutek uderzenia z tak wielką siłą. Nie mogłaś pojąć dlaczego to właśnie tobie nic się nie stało, tak przecież byłoby lepiej... 
Miałaś dla niego bardzo ważną wiadomość, gdy się obudzi chciałaś mu przekazać, że po tej upojnej nocy w hotelu, zostanie ojcem. Zaczęłaś snuć plany na przyszłość, gdy znów wróciłaś do punktu wyjścia. Dlaczego to nie ty zostałaś aż tak bardzo ranna? Dlatego, że masz w sobie małego człowieczka? Łza zaczęła spływać ci po policzku. Gdy nagle z zamyślenia wyrwało cię jedno, długie, cholernie głośne " ___________________________________________ ". Nie, nie mogłaś uwierzyć, to nie działo się naprawdę. Chciałaś się obudzić, ale nie mogłaś, po czym upadłaś na ziemię.
Obudziłaś się dopiero następnego ranka, wtedy dotarło do ciebie, że wszystkie plany snujące się przy JEGO łóżku legły w gruzach......





_____________________________________

Przepraszam, ale jakiś taki cholernie dziwny. :/ 

Ale mam nadzieję, że choć trochę się spodoba. :P

Nie wiem, kiedy następny imagin, mam nadzieję, że jutro, aczkolwiek nic nie obiecuję, 
bądźcie na bieżąco i zaglądajcie tu, oczywiście jeśli chcecie. ;) 

+Serdecznie zapraszam na moje opowiadanie, jest już pierwszy rozdział, nie pogniewam się za komentarze z opinią. :P Z góry dzięki. <3 Xxx -----------> Opowiadanie o 1D

Czytam = komentuję, czyż tak? <3


niedziela, 9 września 2012

Werson 2. xx


Hellooooooooooooooooooł. :3

Przepraszam, dziś znów nie będzie imagina... Nie mam 'weny'......... :C

Ale mam suprajsa. :3 ------------------> Opowiadanie o 1D. *.* 
Na razie jest prolog, potem, dziś o 20 tej będzie 1szy rozdział. :)))))
Zapraszam do komentowania, ze swoją opinią. :)
Z góry dziękuję. ;)


Werson. xx


Tak, wczoraj miał się ukazać prolog. Niestety się nie ukazał, imagin zresztą też. :C Poza tym- sprawy osobiste.
Nie miałam też czasu, zresztą była już kiedyś notka o tym.

Na 100000000000000000000000% prolog ukaże się dziś, pewnie koło 18, bo muszę go jeszcze dokończyć, potem dodam linka do bloga. Wstawię go jeszcze na twittera i directionerskiego facebooka. :)

+Dziękuję. Dziękuję temu anonimkowi, który dziś do mnie napisał. Zastanawiałam się nad tym, masz rację, może mnie teraz uznasz, za jakiegoś głupka, czy coś, ale uważam, że jestem trochę bardziej dojrzała w takich sprawach od ludzi w moim wieku. Wychowywałam się już z dorosłymi, więc to pewnie też w pewnym stopniu wpłynęło na mój tok myślenia. Dotychczas pisałam to, o czym mówiłaś, bo dziewczynom faktycznie bardzo się to podobało, bla bla... Ale patrząc na to racjonalnie, to rzeczywiście wyrządzam im w ten sposób "krzywdę" psychiczną.
Może ludzie ze mnie przykładu nie biorą, ale niektórzy wcielają w życie to, co ja piszę. Jeśli mogę choć w pewnym stopniu zaprzestać temu, co się w tej chwili dzieje, to przestanę.
Ale... Nie zawsze. Ja...... Ja po prostu lubię takie pisać, na to mam pomysły, właśnie czerpane z tego, co się dzieje. Ale na pewno będę starała się to umieszczać dużo dużo rzadziej. Pozdrawiam anonimku. Xxx