wtorek, 11 września 2012

Imagin dwudziesty szósty~ Zayn. <+18>



11-09-2012, pierwsza rocznica waszego związku... Pierwsza i najważniejsza. Najlepsza. Najcudowniejsza. Lepszej nie mogłaś sobie wyobrazić. Nie potrafiłaś opisać słowami jak bardzo się cieszysz z tego, że już rok jesteś z Zaynem Malikiem. Tym Malikiem, z One Direction. 
Dłuuuuuuuuugo nie wiedziałaś co przygotować, co zrobić, jak to uczcić. Po tygodniu wpadł ci do głowy wspaniały pomysł, postanowiłaś go zrealizować. Pojechałaś do waszego domku letniskowego, jedyne miejsce na ziemi, do którego fanki absolutnie nie miały dostępu. 
Poprosiłaś Lou'iego, żeby wręczył Zayn'owi karteczkę, o treści "Kochanie, czekam dziś na ciebie. 20, nasza mała chatka. Xxxx
Ps. Nie spóźnij się! Twoja [T.I.]", pod spodem narysowałaś mapkę. Ale nie była to droga, którą zawsze tam jeździliście, to było naokoło i miałaś dla NIEGO niespodziankę. Oczywiście Lou, jak to Lou, od razu otworzył wiadomość i przez kolejne pół dnia ci dokuczał, głównie z podtekstami erotycznymi. No, nic, musiałaś to przeżyć, przecież to był Lou. Ale poprosiłaś również chłopaków o pomoc. Zgodzili się bez wahania, ale Harry jak się dowiedział o co chodzi... Już się nie mogłaś od niego opędzić, był sto razy gorszy od Louis'a. No cóż, takie życie. Harry klepnął cię po tyłku i powiedział "oczywiście, że ci pomogę, skarbie". W ten sposób zawsze wkurzał Zayn'a. Zawsze. Dla Hazzy to nic nie znaczyło, ale Zayn zawsze bardzo się wkurzał, gdy loczek to robił. Kiedyś nawet nieźle dostał po gębie, ale się tym nie przejmował i droczył dalej. Fakt, na początku było to nieźle krępujące, ale odkąd Harry był z [I.T.BFF] nie przejmowałaś się tym, przyzwyczaiłaś się. Ale teraz, gdy Harry klepną cię w studio dostał od Liama ochrzan i klepnął go w głowę. JAko DaddyDirection nie mógł pozwolić na taką samowolkę. ;) 
Pojechałaś przygotowywać kolację-niespodziankę. Miało być baaaardzo prosto, zwykła tortilla, polana sosem w kształcie serca. Malik tak uwielbiał tą tortillę, że nie mogłaś mu odmówić. Poszłaś się ubrać, hmm.. No, tak, ubrać. Mała, skórzana,cholernie obcisła mała czarna, którą wczoraj od niego dostałaś. Niby bez okazji, ale wiedziałaś, że ON chce jak najszybciej cię w niej zobaczyć. Czarne szpilki a do tego delikatne, małe dodatki. Makijaż również lekki, dziewczęcy, a włosy pokręciłaś i wyszły ci cudowne, długie, brązowe loki. Kolacja była gotowa, świece pozapalane, dom w płatkach herbacianych róż również. Miałaś jeszcze sporo czasu, więc weszłaś na twittera. W tym momencie dostałas sms'a od Niallera, o treści: "Podane, pojechał dalej, następny jest Hazz. Xxx" Pomoc chłopaków polegała na.... Wymyśliłaś, że na trasie do domku Zayn będzie miał kilka przystanków, konkretnie pięć. Jeszcze Dan zdecydowała się ci pomóc, ale nie wiedziałaś, co przygotuje, wszystko miałaś już porozdzielane. Na każdym przystanku Zayn miał dostawać część garderoby. Spodnie, koszula, marynarka i buty. No, i jeszcze to "coś" od Danielle. Chciałaś wiedzieć co to...
Zalogowałaś się na [N.T.tt] i zaczęłaś czytać tweety od fanek. W światowych trends'ach było "Zayn And [T.I] Happy First Anniversary", zrobiło ci się strasznie miło, zaczęłaś odpisywać fankom i później czytać ich triumfalne wpisy. 
Przerwało ci cichutknie puknięcie w drzwi, więc szybko odłożyłaś telefon i podeszłaś do szafy, w której miałaś dla niego prezent (obudowę na BlackBerry z waszym wspólnym zdjęciem). Malik wszedł do środka z bukietem róż większym niż on sam. Więc to był te gift od Dan.... Zrobiło ci się bardzo miło, a Zayn odłożył bukiet i rzucił ci się na szyję. Powiedział jak bardzo cię kocha i jak wiele dla niego znaczysz [...]. Wręczyłaś mu swój prezent, a on się tak słodko uśmiechnął, że aż łza zakręciła ci się w oku. Po chwili dodał, że ty na swój prezent musisz poczekać kilka dni. Zgodziłaś się, nie miałaś innego wyjścia. Zaczęliście jeść kolację, gdy wzięłaś pierwszy kęs chłopak wstał i powiedział, żebyś poszła z nim na plażę. Na jego spodniach ujrzałaś małe wybrzuszenie, ale udałaś, że nic takiego nie miało miejsca. Swoją drogą ciebie też to podnieciło. 
Zaszliście na plażę, zmierzchało, zawsze były tam setki ludzi, a dziś? Nikogo. Mulat, gdy ujrzał twoje zdziwienie wyjął telefon, po czym pokazał ci sms'a od Paula. "Zamknęliśmy plażę, nikt tam nie wejdzie, możecie być pewni. Fani wyszli od razu, nawet nic nie powiedzieli, a reszta ludzi, gdy dowiedziała się o co chodzi również nie miała zastrzeżeń. Plaże macie tylko dla siebie do jutra do 12. x". Tylko się cwaniacko uśmiechnął. Wyłączył telefon i rzucił go gdzieś na wielki, już rozłożony koc, na którym było jedzenie, koce do przykrycia oraz mały laptop. Już wiedziałaś, że spędzicie tam całą noc, ale to był dopiero początek wrażeń...
Zayn przytulił cię, tak czule, że aż zachciało ci się płakać ze szczęścia, ale.... po chwili położył swoją rękę na twojej pupie. Zaczął kręcić kółka, po czy cię złapał, stanowczo, po męsku. Zaczął cię całować, cholernie namiętnie. Położyliście się na kocu, on był na górze, nie chciał cię puścić. Całował cię, po czym jednym, zgrabnym ruchem uniósł do góry, dosłownie zrzucił z ciebie sukienkę i zdjął ci stanik. Nie chciałaś pozostać mu dłużna, ale udało ci się tylko zdjąć koszulę. On wciąż cię całował. Za uchem, potem na szyi. Zjeżdżał niżej, ale oczywiście nie ominął tak ważnego dla niego miejsca jakim są piersi. Wyznał ci kiedyś, że nie ma dla niego na świecie nic lepszego od kobiecych piersi. Już wiedziałaś, że ma zajęcie na najbliższe kilkanaście minut. Nie myliłaś się, bawił się, jak jakieś małe dziecko zabawką. Ssał, przygryzał ci je. W końcu mu się znudziło, zjechał niżej, całował twój brzuch, gdy doszedł do twojego "skarbu". Nie, nawet nie potrafisz opisać słowami, co on TAM robił, i do czego cię doprowadzał, to wiedziałaś tylko ty. W końcu pomyślałaś, że on nie będzie się cały czas męczył, a poza tym, jeszcze trochę i skończyłoby się to przedwcześnie. Pisnęłaś, gdyż on inaczej za nic nie chciał by przerywać, gdy widział twój wyraz twarzy, a tak, się przestraszył i na chwilę przerwał. Tylko się uśmiechnęłaś i on już był na dole. Zdezorientowany, jak zrobiłaś to tak szybko, ale chyba mu się spodobało. Ściągnęłaś mu rurki, potem bokserki. "Sprzęt" stał już na baczność, szczerze mówiąc nawet nie miałaś co robić, aczkolwiek Zayn bardzo lubił 'dobrze', so.... Zajęłaś się jego przyjacielem. Włożyłaś go do ust, zaczęłaś ruszać ręką w górę i w dół. A ten jego cichy, tłumiony jęk.... Doprowadził cię do tego, że szybko wstałaś, pocałowałaś go w usta i na nim usiadłaś. Zaczęłaś poruszać się w górę i w dół, ale BadBoy tylko ruszył jedną brwią, wiedziałaś, o co mu chodzi.. Z racji tego, że tak kochał piersi zaczęłaś szybciej po nim skakać. Wtedy one ci falowały, a Malik łapał je w ręce. Jego uśmiech był nieziemski, jakby małemu chłopcu dać cały karton resoraków. Zmieniliście pozycje, ty już się zmęczyłaś, teraz on trochę popracował. Delikatnie ułożył cię na kocu, poruszał jeszcze ręką po swoim 'kumplu' i znów w ciebie wszedł. Bardzo ostrożnie, stopniowo przyspieszając. W końcu zaczął kochać się z tobą jak jakiś zwierzak. Tak szybko, że jakbyście byli na łóżku już na pewno byłoby po nim. Krzyczałaś z rozkoszy na całe gardło, całe szczęście, że nikt was nie słyszał. Zayn na chwilę z ciebie wyszedł, po czym znów zajął się twoim skarbem. Wykrzyczałaś, żeby z powrotem z ciebie wszedł. Przez ten jego cwaniacki uśmiech jeszcze bardziej go pragnęłaś. Po chwili jego twarz wyraziła, że na razie to koniec zabawy. Zayn Malik doszedł, jego sperma zalała twoje ciało od wewnątrz. Ty doszłaś chwilkę później sama się zabawiając. 
Weszliście do morza, opłukaliście się, nabraliście energii w postaci jedzenia, które zostało wam przygotowane i zabawę zaczęliście na nowo. I tak przez całą noc. Zasnęliście nadzy, gdy już było widno. Obudziłaś się już w domku, na łóżku przykryta kocem. Wstałaś i pięknym i namiętnym całusem przywitałaś brązowookiego chłopaka. On odwzajemnił pocałunek i poszliście razem pod prysznic..........
Po dwóch latach biegał już między wami mały Maliczek. Malutki chłopczyk o ciemnej karnacji, blond włosach i brązowych oczach. Prezentem jeszcze z tamtej rocznicy był wielki i piękny dom z basenem, który później jeszcze wiele razy odtwarzał sytuacje z plaży. 
Mieliście być razem już na zawsze. 





_______________________________________

Dla  KassKołom <www.blogger.com/profile/03534424178639597073 >. <3

Maaaacie i się nażryjcie, ale nie jest zbyt długi... xD <3

Ej, szczerze? Nie podoba mi się ten imagin. xDDDD

+Usunąć bloga? W ankiecie są głosy, że mam nie torturować ludzi. Mam?

Ale to pewnie dlatego, że dostałam dzisiaj 2,5 z fizyki.... -.- #Zły. Dobra, ale was to pewnie nie obchodzi. xD W ogóle jest on dziwny, gdyż, ponieważ, bo mam gorączkę, więc pewnie nie wszystko jest tam gdzie trzeba.... xD
Zresztą, nie mi to oceniać.:d

Dziękuję wam, za komentarze i bla bla bla. Jeśli jeszcze kiedyś zechcecie taką zabawę, że wszystko organizujecie WY, to piszcie. :3 

+ MOJE OPOWIADANIE. :3 NA RAZIE JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ, ZAPRASZAM. :) Opowiadanie o 1D.  

Komentarze z góry bardzo mile widziane, zarówno w opowiadaniu jak i imaginach. :3



Werson~ głosowanie 2. Xxx



Dooooooooobra, wybraliście +18. ;>>>>>>>

To teraz głosujcie z kim imagin +18
oraz co konkretnie ma się dziać. Czyt. gdzie, kiedy, w jakich okolicznościach, jak długi ma być. :3

 Głosowanie do 18.30, imagin będzie jakoś później. :3

Pomóżcie mi, :d i widzicie jaki gif dla was? :3 Sami dzisiaj sobie całkowicie wybieracie co chcecie. :3

Liczę na was. <3




Werson~ głosowanie. Xxx



Jaki dziś imagin?

Smutny/ radosny/ romantyczny/ smutny ze szczęśliwym zakończeniem/ +18? :)

Głosujcie w komentarzach do 18.00. ;)

Pozdrawiam. <3
 <boże, jak zabrzmiało O.o xd>



poniedziałek, 10 września 2012

Imagin dwudziesty piąty~ Zayn.



Zbliżały się urodziny Niallera, a to oznaczało imprezę wszech czasów. Byliście parą już oficjalnie, więc Zayn bez problemu mógł cię tam zabrać, bez żadnych podejrzeń. 

Bałaś się, że się spóźnicie, więc ciągle poganiałaś Zayna. On zawsze siedział w łazience dłużej niż ty, co cię trochę irytowało, gdyż czułaś się wtedy mniej kobieco. Po jakichś kolejnych dziesięciu minutach krzyków wyszedł wreszcie z łazienki. Jego na widok ciebie, jak i zarówno ciebie na widok jego wryło w ziemię. On wyglądał jak bóg bogów ------> https://p.twimg.com/AzPJYdFCAAAiXci.jpg , aczkolwiek natychmiast kazałaś mu zdjąć czapkę. Byliście gotowi, ty założyłaś bardzo obcisłą, z rozszerzanym dołem w falbanki białą sukienkę i czarne, wysokie szpilki. 
Zajechaliście na miejsce, wpuszczono was bez problemu. Zaszliście złożyć życzenia jubilatowi. Bardzo się ucieszył na wasz widok, zauważyłaś, że Niall od razu bardzo cię polubił. Nie przeszkadzało ci to, lubiłaś z nim gadać i się wygłupiać. Ponad to, jego spaghetti było nieziemskie. 
Zaczęła się impreza, była ona imprezą zamkniętą, więc było dużo lepiej, gdyż byli sami wasi najbliżsi znajomi. Niby byli to prawie sami celebryci, ale wszyscy bawili się jak dzieci. Potem przyniesiono wielki wielki tort, z którego wyskoczył Biebs. Nialler mało się nie posikał, ale nie chciał tego okazywać. Wszyscy bawili się i tańczyli do samego rana.
Mieliście jeszcze jakąś jedną akcję. Koło 5 a.m. wleciała jakaś fanka, nie wiadomo jakim cudem, jak ochroniarze ją przeoczyli. Rzuciła się na Niallera całując go i bawiąc się jego włosami. Praktycznie wszyscy ochroniarze chłopaków próbowali ją złapać, ganiając ją po całym klubie, jednak była zbyt cwana. Złapali ją po ponad półtorej godziny, ale nie wiesz, co się z nią dalej stało. 

Poszłaś pogadać z Dan. Przyjaźniłyście się od kilkunastu lat, więc była ona twoją najlepszą przyjaciółką. Gadałyście z piętnaście minut, aż zachciało ci się pić. Poszłaś po drinka dla was obu, ale to, co zobaczyłaś przy barze przeszło twoje najśmielsze oczekiwania. Na końcu lady, przy kącie siedział Zayn z kieliszkiem wódki. Nie był sam, przyssała się do niego jakaś laska. Całowała go bez tchu, a ty nie wiedziałaś, co masz zrobić. Podeszłaś do nich, przeprosiłaś tą dziewczynę i zaczęłaś się rzucać do BadBoy'a. Jego wymówką było to, że ta laska przylazła przed chwilą i to się stało tak samo z siebie. Jeśli można to było nazwać w ogóle wymówką, gdyż koleś już ledwo mówił. Ty też byłaś nieźle wstawiona, że aż się chwiałaś, ale takie rzeczy kontaktowałaś. W sumie faktycznie, on jej nawet nie złapał w talii, nie dotknął. Ale postanowiłaś, że lepiej będzie jak wrócicie do domu i prześpicie się z tym. Tak też zrobiliście. Chłopak wyjął z kieszeni kluczyki, ale ty się tylko popukałaś w głowę. Zadzwoniłaś po taksówkę, pożegnałaś się z Niallerem, znaczy.... chciałaś to zrobić, ale on już tylko leżał na kanapie. Wyszliście ładnie, grzecznie i wracaliście. Zayn już przysypiał, ale nie chciałaś, żeby zasnął, nie wyciągnęłabyś go później z taksówki. 
Zjeżdżaliście właśnie z mostu nad Tamizą, gdy usłyszałaś tylko pisk opon. To był dosłownie ułamek sekundy, wyjrzałaś przed przednią szybę i ujrzałaś wielkiego tira, który zjeżdża na wasz pas. Kierowca musiał przysnąć, a kierowca taksówki nie zdążył wykonać żadnego ruchu....
***
Rano już siedziałaś przy łóżku szpitalnym swojego chłopaka. Tobie się prawie nic nie stało, miałaś tylko złamaną rękę, więc bez problemu mogłaś być z Zaynem 24/7. Z nim było gorzej... Siedział po złej stronie. Kierowca w ogóle nie przeżył, ale Zayn... Miał pocharatane wszystkie żebra, wstrząs mózgu, złamanie kilku kości i krwiaka mózgu na skutek uderzenia z tak wielką siłą. Nie mogłaś pojąć dlaczego to właśnie tobie nic się nie stało, tak przecież byłoby lepiej... 
Miałaś dla niego bardzo ważną wiadomość, gdy się obudzi chciałaś mu przekazać, że po tej upojnej nocy w hotelu, zostanie ojcem. Zaczęłaś snuć plany na przyszłość, gdy znów wróciłaś do punktu wyjścia. Dlaczego to nie ty zostałaś aż tak bardzo ranna? Dlatego, że masz w sobie małego człowieczka? Łza zaczęła spływać ci po policzku. Gdy nagle z zamyślenia wyrwało cię jedno, długie, cholernie głośne " ___________________________________________ ". Nie, nie mogłaś uwierzyć, to nie działo się naprawdę. Chciałaś się obudzić, ale nie mogłaś, po czym upadłaś na ziemię.
Obudziłaś się dopiero następnego ranka, wtedy dotarło do ciebie, że wszystkie plany snujące się przy JEGO łóżku legły w gruzach......





_____________________________________

Przepraszam, ale jakiś taki cholernie dziwny. :/ 

Ale mam nadzieję, że choć trochę się spodoba. :P

Nie wiem, kiedy następny imagin, mam nadzieję, że jutro, aczkolwiek nic nie obiecuję, 
bądźcie na bieżąco i zaglądajcie tu, oczywiście jeśli chcecie. ;) 

+Serdecznie zapraszam na moje opowiadanie, jest już pierwszy rozdział, nie pogniewam się za komentarze z opinią. :P Z góry dzięki. <3 Xxx -----------> Opowiadanie o 1D

Czytam = komentuję, czyż tak? <3


niedziela, 9 września 2012

Werson 2. xx


Hellooooooooooooooooooł. :3

Przepraszam, dziś znów nie będzie imagina... Nie mam 'weny'......... :C

Ale mam suprajsa. :3 ------------------> Opowiadanie o 1D. *.* 
Na razie jest prolog, potem, dziś o 20 tej będzie 1szy rozdział. :)))))
Zapraszam do komentowania, ze swoją opinią. :)
Z góry dziękuję. ;)


Werson. xx


Tak, wczoraj miał się ukazać prolog. Niestety się nie ukazał, imagin zresztą też. :C Poza tym- sprawy osobiste.
Nie miałam też czasu, zresztą była już kiedyś notka o tym.

Na 100000000000000000000000% prolog ukaże się dziś, pewnie koło 18, bo muszę go jeszcze dokończyć, potem dodam linka do bloga. Wstawię go jeszcze na twittera i directionerskiego facebooka. :)

+Dziękuję. Dziękuję temu anonimkowi, który dziś do mnie napisał. Zastanawiałam się nad tym, masz rację, może mnie teraz uznasz, za jakiegoś głupka, czy coś, ale uważam, że jestem trochę bardziej dojrzała w takich sprawach od ludzi w moim wieku. Wychowywałam się już z dorosłymi, więc to pewnie też w pewnym stopniu wpłynęło na mój tok myślenia. Dotychczas pisałam to, o czym mówiłaś, bo dziewczynom faktycznie bardzo się to podobało, bla bla... Ale patrząc na to racjonalnie, to rzeczywiście wyrządzam im w ten sposób "krzywdę" psychiczną.
Może ludzie ze mnie przykładu nie biorą, ale niektórzy wcielają w życie to, co ja piszę. Jeśli mogę choć w pewnym stopniu zaprzestać temu, co się w tej chwili dzieje, to przestanę.
Ale... Nie zawsze. Ja...... Ja po prostu lubię takie pisać, na to mam pomysły, właśnie czerpane z tego, co się dzieje. Ale na pewno będę starała się to umieszczać dużo dużo rzadziej. Pozdrawiam anonimku. Xxx



czwartek, 6 września 2012

Imagin dwudziesty czwarty~ wszyscy, ale głównie Hazza. (Na prośbę anonimka. :3)



Nie wierzyłaś! Nie mogłaś uwierzyć, że w końcu, po takim czasie pasma niepowodzeń wreszcie udało ci się coś wygrać. I to co wygrać!
Wróćmy i zacznijmy od początku.
Rano zadzwonił ci budzik. Wyłączyłaś go i przyłożyłaś się jeszcze na chwilę. Gdy już przysypiałaś twój BlackBerry zadzwonił, przyszło powiadomienie, żebyś sprawdziła skrzynkę mailową. Tak też zrobiłaś i to w miarę szybko, bo maila rzadko używałaś, więc musiało to być coś ważnego. I wtedy rozległ się pisk na cały dom, pobudziłaś wszystkich domowników, którzy sprintem i z pretensjami zjawili się w twoim pokoju. Niedawno był jakiś konkurs. Do wygrania były dwa bilety V.I.P na...... Tak, na One Direction! Wygrałaś je! Twoja radość była nieopisana. No, ale  trzeba się było ogarnąć i ruszać do szkoły.
*** Dzień koncertu.
-O nie! Cholera! Nie mam się w co ubrać! Mamooooooo!- wykrzyczałaś z ogromnych nerwów. Koncert zaczynał się za 7 godzin, miałaś jeszcze trochę czasu, biegiem na zakupy.
Wróciłaś do domu, jak najszybciej rozpakowałaś zakupy. Twoją zdobyczą była czarna, bardzo prosta sukienka, z falbanką na dole, zapełniona ćwiekami.  Była strasznie.... Drapieżna. Do tego czarne, lateksowe leginsy i krwistoczerwone szpilki. Może i nie był to strój na koncert pop'owy, ale nadawał ci tego, czego chciałaś, żeby było widać. Włosy proste, z przedziałkiem na środku. Yep, byłaś gotowa. Za stanik włożyłaś gotówkę od rodziców i tato zawiózł cię pod  Arena'ę. Bilety zdążyły kupić jeszcze dwie twoje najlepsze przyjaciółki, więc byłyście we trzy.
Co prawda byłaś kiedyś z tatą na Motorpoint Arenie, ale tylko, jak było tam pusto, gdyż twój tato miał tam zlecenie. Wtedy byłaś zdziwiona, jak wiele tam jest miejsca, ale teraz, gdy jest to wszystko zapełnione ludźmi, to tam po prostu było jak w... Nawet nie mogłaś znaleźć słowa. Zaczął się koncert, chłopaki wyszli na scenę, nie byłaś przygotowana na taką dawkę wysokich dźwięków, pisk dosłownie ogłuszył cię na chwilę. Ale to tylko chwila. Stałaś i bawiłaś się na koncercie chłopaków.
Moment. Spojrzałaś na bilet, przecież ty masz bilet V.I.P. ale także miejsce w PIERWSZYM rzędzie. Twoje koleżanki poszły z tobą, teraz już nikt nie zwracał uwagi na bilety. Zaczęłyście się przepychać chcąc dojść pod scenę. Przejść było naprawdę trudno, ale jakoś wam się udało. Gdy już widziałaś lukę, gdzie mogłyście wejść zaczęło się "Up All Night", więc wszystkie dziewczyny zaczęły skakać wyżej i można powiedzieć, że mniej ostrożnie niż wcześniej. Już już byłaś przy scenie, gdy jakieś dziewczyny cię popchnęły. Nie miałaś szans, żeby utrzymać równowagę, więc upadłaś, w dodatku zgubiłaś dziewczyny. Dziewczyny zaczęły cię tratować, skakać przy tobie tak, żebyś poniosła obrażenia. Było ci już słabo, kiedy ktoś do ciebie podszedł i wziął cię z ziemi. Był ogromny i dobrze zbudowany. Zostałaś wniesiona w pewnym sensie za kulisy, gdzie szybko zajęli się tobą medyczni. Ujrzałaś, że przy tobie stoi Paul i cały czas mówił coś w stylu "będzie dobrze, nie martw się". Dostałaś szklankę wody i miejsce, żeby oglądać chłopaków zza kulis. Gdy ustawiali się do kolejnej piosenki Hazza spojrzał w twoją stronę i się uśmiechnął. Ustawili się, a on przerwał piosenkę i... ZAPROSIŁ CIĘ NA SCENĘ. Posadził na kanapie i przytulił. Reszcie fanek i chłopakom wyjaśnił dlaczego się tam zalazłaś. Członkowie One Direction się trochę zbulwersowali, że można tak postąpić, ale nie chcieli mówić tego na głos. Resztę koncertu spędziłaś na kanapie siedząc i się przyglądając, lub śpiewając niektóre zwrotki, szczególnie Harry'ego, który w tym czasie znajdował jak najwięcej powodów, by cię przytulać. Nie mogłaś opisać, jak się wtedy czułaś. Wprawdzie praktycznie to do ciebie nie docierało, ale i tak byłaś wyżej niż w siódmym niebie. Zakończył się koncert, zeszłaś razem z tymi kochanymi debilami, a Harry poprosił, żebyś jeszcze nie szła, że załatwi ci on specjalne miejsce, w którym przeczekasz rozdawanie autografów, wywiady etc. Oczywiście, jeśli się zgodzisz. Nie wiedziałaś co powiedzieć, wyjąkałaś tylko "Uhm". Ale powiedziałaś, że twoje przyjaciółki są przy scenie i musisz po nie wrócić, ale Harry wysłał tam Paula. Do tego obiecanego pokoju wprowadzono twoje BFF i spędziłyście calutki czas oczekiwania na rozmowach, plotkach i radości.
Gdy przyszli chłopcy Harold cię "porwał" i powiedział reszcie, że wychodzicie.
Zabrał cię do parku i spędziliście długi i romantyczny spacer, cały czas rozmawiając i poznając siebie.
Na jednym spacerze się nie skończyło....

Ha, widzicie jak punktualnie? :3 xDDDD //
Strasznie was wszystkich przepraszam, że wczoraj nic nie dodałam. :C Ale nie miałam wczoraj neta, cały czas jakiś błąd z połączeniem. Grrr.... :/
Ale dziś już jest ok, mam nadzieję, że już zawsze tak będzie. :3
Ale już widzę, że w szkole jest ciężko... Pisałam już o tym, ale napiszę jeszcze raz. Czasem imaginy się mogą nie pojawić, z prostych przyczyn- nie będę miała czasu, ale mam nadzieję, że to będzie zdarzało się jak najrzadziej. :) Więc zaglądajcie tu i śledźcie na bieżąco. Oczywiście, jeśli ktoś chce. ;-)
+Nowe tło, fajne? xDD Mam takie samo na twitterze, ale to co. xDDDDD

A imagin, mam nadzieję, że się spodobał, ale to takie straszne chujumuju. xD Ostatnio mam problemy, sama ze sobą <xd> i jakoś wena rzadko chce mnie nawiedzać. :C 

Czytam = komentuję, okay? ^^

Werson. xx


No, pisałam kiedyś, że powstaje moje opowiadanie o One Direction. I że startuje.... 01 września. :/ 
Otóż już tłumaczę, mam nadzieję, że milion razy nie muszę pisać przepraszam, bo mam nadzieję, że już wiecie, że mi strasznie głupio? :C Nie wypaliło, gdyż. Opowiadanie, pierwsze trzy rozdziały już miałam napisane w wordzie, na komputerze, ALE. Jebnął mi komputer, wszystko, wszyściutko. Wyczyściło do zera. Miałam też kartki, na których był pomysł na CAŁE opowiadanie, ALE. Je też mi gdzieś wcięło *zawstydzony i zażenowany*. A skoro miałam wszystko napisane, i na kartkach rozpisane, to pomysłem na opowiadanie nawet nie chciało mi się zaprzątać głowy... Myślałam, że te kartki mi się uprały, ale dzisiaj założyłam spodnie, których nie miałam od wakacji i.... były w kieszeni, rozumiecie to?! *_____________________* Więc rozdziały będę pisała na nowo, nie mam wyjścia, ale to już zawsze coś.
 Soł, wymyśliłam sobie, że jak napiszę ten pierdolony prolog, to prolog ukaże się w sobotę, o 19, natomiast pierwszy rozdział w niedzielę, gdzieś tak koło 19-20. 
Więc jak? Czytałby ktoś moje opowiadanie?  Proszę o odpowiedź w komentarzu, nawet może być głupia " . ", tylko, żebym wiedziała, że przeczytaliście notkę i będziecie czytać opowiadanie.

Jeszcze raz przepraszam, jeśli była choć jedna osoba, która, że tak powiem czekała na opowiadanie. 
Wiedz, że cię kocham i przepraszam za to. <3


Imagin dziś normalnie, o 20 tej. :)) 

Z poważaniem, 
Werson. 
xd

wtorek, 4 września 2012

Imagin dwudziesty trzeci~ Liam.



Za miesiąc mijała pierwsza rocznica waszego związku. Znaliście się już z kilkanaście lat, od dziecka, ale... Jakoś tylko się przyjaźniliście- do czasu. Coś zaiskrzyło, coś was tknęło. No i jesteście razem.
Nie wiedziałaś, czy Liam będzie pamiętał, ale cóż. Byłaś bardzo chorowitym dzieckiem, jako ośmiolatka większość czasu spędzałaś w szpitalu, a on praktycznie zawsze był przy tobie. Teraz, po dziesięciu latach musisz regularnie co miesiąc robić sobie rutynowe badania. 
Nadchodził dzień kolejnych. To tylko rutyna, ale od tygodnia miałaś różne dziwne przeczucia....
***
Nadszedł dzień badań, za godzinę miałaś być już w klinice. Zrobili ci normalnie- prześwietlenie, ale... Lekarz zlecił jeszcze jedną porcję badań, takich, których nie przechodziłaś, to cię zdziwiło. Cóż, może tylko trzeba było coś wykluczyć. Poszłaś, zrobiono ci je, "okej, wszystko okej", wmawiałaś sobie. Zaszłaś do domu, wcześniej zrobiłaś zakupy, żeby jak najlepiej uczcić dzisiejszy dzień. Mała czarna, krwistoczerwone szpilki. Włosy pokręcone w sprężynki, delikatny, aczkolwiek make-up z akcentem. Do tego perfumy, które dostałaś od niego w dniu, którym zgodziłaś się być z nim na wieczność. Na kolacje zrobiłaś coś banalnego, a jednak coś, co lubił najbardziej- spaghetti. Cały dom pousypywałaś w płatkach herbacianych róż, tak bardzo je lubiłaś... Klucz w drzwiach się przekręcił, na progu stanął Liam. Zamurowało go na twój widok, co sprawiło ci ogromną satysfakcję. W rękach miał na pewno nie mniej jak 150 herbacianych róż. Łza szczęścia zakręciła ci się w oku, trafiłaś na taki skarb. Zanim wręczył ci róże ukląkł przed tobą. Z kieszeni wyjął małe, czerwone pudełeczko. Spytał, czy oficjalnie potwierdzisz to, że chcesz być z nim na wieczność. Bez wahania się zgodziłaś, otworzyłaś pudełko w środku którego był kapselek od tymbarka z tekstem "Marry me [T.I]" Robili mu go na zamówienie. *-* Rzuciłaś mu się  na szyję, co tam kolacja, jak najprędzej zaciągnęłaś go do sypialni. Noc była upojna i dzika, jak jeszcze nigdy. Rano, gdy się obudziłaś przywitał cię wieeeeeeelki misiek z serduszkiem i Liam leżący obok gładzący cię opuszkami palców. Zebrałaś się na odwagę i powiedziałaś mu o wczorajszych badaniach i że dzisiaj masz się stawić po wyniki. Strasznie się przeraził, ale uspokoiłaś go, że tylko coś sprawdzają. Cholernie chciał być dzisiaj przy tobie, ale wiedziałaś, że ma dzisiaj próbę z chłopakami, zaciągnęłaś go tam siłą, po czym udałaś się do kliniki. Lekarz gdy cię zobaczył od razu spochmurniał, twoje przeczucia zaczynały się potwierdzać. Pan doktor powiedział ci, że ma półtorej złej wiadomości i pół dobrej, zakomunikował, że zacznie od tej złej. Dowiedziałaś się, że masz nowotwór złośliwy mózgu z przerzutami. Że będzie cię niszczył do samego końca, a na wszelkie metody jest już za późno, zostało ci jakieś sześć do siedmiu miesięcy życia. A te pół złej i pół dobrej wiadomości to to, że jesteś w ciąży. Jest jedna metoda, przez którą możesz dalej żyć, jednak uśmierci ona maleństwo. Jeśli zdecydowałabyś się rodzić, umrzesz przy porodzie. Nie dotarło to do ciebie. Łzy napłynęły ci do oczu, wybiegłaś z gabinetu płacząc. Długo błądziłaś ulicami Nowego Jorku, w końcu poszłaś nad pobliski zalew. Spędziłaś tam kolejne kilka godzin cały czas myśląc o tym, jaką masz podjąć decyzję. Zmierzchało i robiło się chłodno, nie zwracałaś na to uwagi, wciąż siedziałaś na mostku. Po chwili poczułaś, że ktoś nakrywa cię kocem. Obróciłaś się i zobaczyłaś Liama. Gdy zobaczył twoją twarz w jego oczach również stanęły łzy. Nie chciałaś mu mówić, nie teraz, gdy był tak szczęśliwy i podekscytowany nową trasą koncertową. Ale przecież już teraz nic nie ukryjesz, a decyzję już podjęłaś, zostało tylko go do niej przekonać. Najpierw nie chciał o tym słyszeć, przez kilka dni namów, błagań i oświadczeń wróciliście do tej rozmowy. Powiedziałaś tylko, że decyzję już podjęłaś, on musi ją zaakceptować tak czy inaczej. Rozpłakał się z głową na twoim kolanie, tak usnęliście. 
***
Termin porodu miałaś na jutro, choroba i dziecko wyciągnęły z ciebie ostatnie, jakiekolwiek oznaki życia. Nowotwór pozbawił cię nawet krzty normalności, zwykłego funkcjonowania. Leżałaś w łóżku szpitalnym, odkąd wylądowałaś w szpitalu Liam odszedł tylko raz! Przez dwa miesiące był z tobą 24/7. Zaczęło się, zaczął się poród. Zawieźli cię na salę, Brunet miał zostać na zewnątrz, ale powiedziałaś, że bez względu na wszystko ma być przy tobie. Przy porodzie trzymał cię za rękę, nie puścił nawet na chwilę, cały czas zatracał się w twoich oczach. Dziecko narodziło się strasznie szybko, niespełna w 40 minut. Gdy dziecko zostało "z ciebie wyjęte" zamknęłaś oczy, po krótkiej chwili na monitorze pojawiło się jedno, długie, głośne "_______________________________". Narodził wam się piękny blondynek, ale Liam padł na ziemię, płakał, klęcząc i cały czas do ciebie krzycząc, że tylko śpisz, że nic ci nie będzie, niedługo się obudzisz. Pielęgniarka dała mu coś na uspokojenie,  ale cisnął tabletką w ziemię. POdano mu waszego synka, wtedy choć na chwilę się uspokoił.
***
Po dwóch tygodniach odbył się pogrzeb. Widziałaś wszystko już z góry, widziałaś, jak Liam cierpi, widziałaś to i nie mogłaś nic z tym zrobić. Pomimo iż byłaś tylko ulotnym duchem, to cię tak cholernie bolało....
Gdy wasz mały chłopczyk miał dwa lata Liaś znów zabrał go nad twój grób. Od pogrzebu nie było dnia, w którym nie przychodziłby do ciebie. Zawsze tłumaczył małemu, kto tam leży, i jak wiele dla nich obu znaczy. Tego dnia chłopiec pierwszy raz się odezwał i powiedział "mama", po czym po jego małym policzku spłynęła mała, słona łezka. 





Uf, mam nadzieję, że się podobało... :d 
Jeśli tak, to proszę, jakikolwiek komentarz? Dla mnie to cholernie wiele znaczy, choćby głupie "fajne", bo wtedy wiem, że ktoś to przeczytał, i mu się naprawdę podobało. Dodanie tutaj komentarzu serio nie jest takie skomplikowane, możecie dodać nawet z anonima. Więc proszę, dziękuję, kocham was. <3

A teraz ogłoszenia parafialne. 
Na razie mamy jeszcze luzy, ale potem.... Generalnie lekcje codziennie mam do 13,35, więc jest zajebiście, tylko ten raz, w czwartki do 15.30, ale to da się przeżyć. :P Więc myślę, że imaginy dalej będą tutaj imaginy, o tej 20 tej, czy z jakimiś małymi opóźnieniami, jak dzisiaj, za co serdecznie przepraszam. :D
A jeśli kiedykolwiek by się okazało, że nie dodam, z powodów prywatnych, czy cholernym braku czasu, to przepraszam. <33 I mam nadzieję, że jakoś mi wybaczycie. :3 To ode mnie tyle, dziękuję, za uwagę i czytanie moich wypocin. <3


poniedziałek, 3 września 2012

Imagin dwudziesty drugi~ O Niallerze. <+18>



Ehhh… Koniec wakacji. Ot co, super, po prostu zajebiście. Zleciały ci za szybko. No, cóż, czasu jeszcze niestety nie da się cofać, więc nie masz wyjścia, w poniedziałek szkoła. 3 klasa szkoły ponad gimnazjalnej, nie jest źle, żadnych testów, ani nic. Nie ma się czym stresować. Nie bałaś się aż tak bardzo. Ostatni weekend, postanowiłaś z dziewczynami, że pójdziecie na jakąś tam imprezę. Chłopak twojej przyjaciółki ma wujka w V.I.P.’owskim klubie, czyli wejściówka, i to za darmo. Umówiłyście się na 21 tą pod twoim domem, zbierali wszystkich, a twój dom był najbliżej klubu, więc ostatni ‘przystanek’ był u ciebie. Włączyłaś wzmacniacz podłączony do laptopa prawie na fula, więc wszystko w domu prawie że skakało. Little Mix~ „Wings” w głośnikach, od razu dostałaś energii. Szybka kąpiel, ciało wysmarowane olejkiem, ogolone nogi, w sprawach kobiecych byłaś już gotowa. Poszłaś do garderoby. Odkąd twoja mama nie żyje tato zmienił mieszkanie, była to willa z basenem. Do tego cały czas kupował ci, albo dawał pieniądze na nowe ubrania, ledwo miałaś to gdzie trzymać. Może jakoś chciał zapełnić sobie pustkę brakiem twojej mamy, nie rozumiałaś jego logiki. Tylko otworzyłaś szafę, od razu wiedziałaś, co bierzesz. Jakiś tydzień temu poszłaś z najlepszą przyjaciółką na kolejne zakupy. Kupiłaś genialną sukienkę, dziś postanowiłaś ją założyć. Króciutka, idealnie dopasowana do twojej figury klepsydry jaskrawożółta sukienka. Na nogi czarne, nieprześwitujące rajstopy, a na stopy również jaskrawożółte 14centymetrowe szpilki. W czym jak w czym, ale w szpilkach chodziłaś perfekcyjnie, więc z tym nie było problemu. Kilka bardzo prostych dodatków, czarna kopertówka. Nie ostry, aczkolwiek wieczorowy make-up, i włosy do pasa, które wyprostowałaś prostownicą. Miałaś fazę na idealnie proste włosy. Spojrzałaś w lustro- wow. „A ja jeszcze nie mam chłopaka.. Hahaha”~ pomyślałaś. W tym momencie zadzwoniła przyjaciółka, że za piętnaście minut będą u ciebie. Spryskałaś się najładniej pachnącymi perfumami jakie masz. To nic, że kosztowały 3 dolary, były przepiękne. Byłaś gotowa do wyjścia. Napisałaś tacie kartkę, że idziesz na imprezę i pewnie zanocujesz u twojej najlepszej przyjaciółki. Podjechali po ciebie znajomi, a koło 21:30 byliście już w jednym z Londyńskich klubów V.I.P. Przepuszczono was bez żadnego problemu, a jeszcze przy wejściu od razu dostaliście po drinku. Chyba chłopak twojej przyjaciółki serio miał dobre kontakty ze swoim wujkiem.
Zabawa się zaczęła, tańczyliście ponad dwie godziny, w końcu poszłaś na drinka. Wracałaś z kieliszkiem z parasolką, kiedy ktoś na ciebie wpadł. Był wyższy od ciebie w szpilkach jakieś 10 centymetrów. Byyył wysoki. Mimowolnie zmierzyłaś go wzrokiem, a kiedy się do ciebie odwrócił myślałaś, że tam zemdlejesz. Był to blondyn, tak, ten niebieskooki Irlandzki blondynek. On również zmierzył cię wzrokiem i na chwilę się zmieszał, było go stać tylko na „ojeju, strasznie przepraszam.” To, jak na niego podziałałaś strasznie ci się spodobało. Gatka szmatka i powiedział, że odkupi ci drinka. Przyniósł ci go, po czym powiedział tylko coś na kształt „no to pa” i się ulotnił. Zabolało cię to, ale nie będziesz za nim lecieć. Chuj z tym, że był to chłopak, do którego zdjęcia gadałaś co wieczór i zawsze przed snem myślałaś, jak to będzie go spotkać. Po prostu odszedł. Wróciłaś do zabawy, gdy znów go ujrzałaś. Stał tam z Sean’em i chłopakami z JLS. „Kurcze…. Faktycznie niezłe tutaj V.I.P.’y” przyszło ci do głowy, a przez procenty zaśmiałaś się z tego dość dziwnego stwierdzenia. Tańczyłaś, a chłopak często przyglądał ci się kątem oka. Cóż, nie działał, więc już nawet przestałaś zwracać na niego uwagę. Całkiem zatraciłaś się w tym co kochasz- w tańcu. No, tak, 5 piw i zaczęłaś sobie śmielej poczynać. Piosenka miała dość kontrowersyjny tekst, więc twoje ruchy również stawały się coraz bardziej kontrowersyjne. W pewnym momencie poczułaś, że ktoś złapał cię za rękę. Myślałaś, że chce potańczyć, ale ten ktoś zaczął cię ciągnąć w kierunku baru. Obróciłaś się i tak, był to ON. Szedł z tobą w kierunku toalet, weszliście do toalety dla rodziny- po jaką cholerę toaleta rodzinna w takim kubie? Otóż był tam klucz do drzwi, wiedziałaś doskonale po co. Gdy już stanęliście chłopak chciał się tłumaczyć, ale dość znacznie się jąkał. Zamknęłaś mu usta pocałunkiem, poczułaś, że się rozluźnił, nie jego oddech nie był już samym stresem, teraz czułaś pożądanie. Jego przyspieszony oddech działał na ciebie jeszcze bardziej pobudzająco, całowałaś bardziej namiętnie. Po chwili zaczęłaś rozpinać jego pasek, potem suwak. Nie miał nic przeciwko więc działałaś dalej. Kiedy już nie miał nawet slipek szybko cię podniósł, zrzucił koszulkę tak szybkim, że ledwo zauważalnym ruchem. Posadził cię przy umywalkach i cały czas całując rozpiął stanik. Zaczął bawić się twoimi piersiami. Ssał i przygryzał brodawki, całował i znowu przysysał. Samo to sprawiało ci przyjemność. Zjeżdżał językiem coraz niżej, cały czas trzymając go na twoim ciele. Dotarł do podbrzusza, szybko zdjął twoje majtki, i zajął się twoim skarbem. Lizał i ssał już jakieś 10 minut, ale przy nim i tak straciłaś poczucie czasu. Doprowadzał cię do szaleństwa, wiłaś się z roskoszy po całym blacie. Wtedy do łazienki wszedł Sean. Jest kluczyk, ale po co go przekręcić, nie? –Ja chyba nie w porę, rzucił cholernie rozbawiony. –Spierdalaj, zajęty jestem, co jak co, ale to już chyba widać- rzucił Horan. Sean śmiał się na całe gardło, ale wyszedł. –Paaaaa Sean- krzyknęłaś. Nialler szybko zatrzasnął drzwi. Normalnie, zeszłabyś na zawał ze wstydu, ale prawdę mówiąc byłaś nawalona. –Cholera, niezła akcja- powiedziałaś. –Spoko, nikomu nie powie, zresztą ten idiota zbyt często przyłapuje mnie na tego typu ‘rzeczach’. Ten to ma wyczucie.- powiedział blondyn z cwaniackim uśmieszkiem. Wrócił do poprzedniej czynności. Okej, chyba byłaś gotowa, zajęłaś się jego przyjacielem, ale tylko dotknęłaś go ustami Horanka przeszedł dreszcz, więc położył cię w pozycji, której byłaś przed chwilą. Jego członek był strasznie twardy i naprężony, a ty nie chciałaś kończyć zabawy tak szybko, więc nie nalegałaś. Chłopak w ciebie wszedł. Strasznie delikatnie, jakby nie chciał ci sprawić bólu, jeszcze bardziej cię to podnieciło- fakt, że robisz TO z Niallem Horanem z One Directon. Chłopak tak przyjemnie jęczał, a gdy na ciebie spoglądał z łobuzerskim uśmiechem widziałaś to pożądanie w jego oczach. Kilka pchnięć, i aż zakrzyczałaś, tak było ci dobrze. Posuwał cię nieźle, szybko i ostro. Pochyliłaś głowę do tyłu i obserwowałaś go w lustrze, byłaś pod takim kątem, że nie widział, że na niego patrzysz. To spełnienie na jego twarzy, to było coś pięknego. Ale ta satysfakcja… Mogłaś pograć trochę niedostępną, ale to innym razem. O ile jakiś będzie. A on dalej się z tobą kochał. Przerwał na chwilę i włożył ci swojego penisa w usta. (Mówiąc trochę wulgarnie) obciągnęłaś mu i wrócił do zabawy z tobą. Nialler doszedł pierwszy, już po dziesięciu minutach waszego seksu. To bardzo szybko, ale zdałaś sobie sprawę z tego, jak bardzo cię pragnął. Gdy wyszedł z transu i się trochę ogarnął przycisnął cię do lustra i pocałował jak jeszcze nigdy dzisiaj. –Jeszcze nie miałem takiej dziewczyny, byłaś najwspanialszą kochanką w moim życiu.-Powiedział i pocałował cię w czoło. Ubraliście się, przemyliście i wyszliście na zewnątrz. Przy barze stał Sean, więc znów wybuchł śmiechem. Niall dał mu sójkę w bok i poszliście do twoich znajomych, tym razem już we dwoje, razem. Bawiliście się do samego rana i urwał ci się film. Obudziłaś się dopiero w domu przyjaciółki, a na ręku miałaś napisany numer telefonu z serduszkiem na końcu. Od razu zadzwoniłaś, ale powitało cię „Wyjrzyj przez okno, kotku.” Na dworze stał Niall oparty o X5. Ubrałaś się w to co miałaś na sobie w nocy i wyszłaś, a chłopak gdy cię ujrzał tylko przygryzł wargę. Na jego spodniach ujrzałaś wybrzuszenie. Dał ci buziaka i powiedział „Miałem na dzisiaj inne plany, ale one mogą poczekać. Na razie jedziemy do mnie” uśmiechnął się cwaniacko, podniósł cię i wniósł do samochodu.
Ten dzień był magiczny. Zresztą przeżyliście i mieliście przeżyć jeszcze wiele takich. 




Loooooooooooool, nie lubię go. xd Ale napisałam, dla was, guys. <33 Mam nadzieję, że choć trochę się spodoba. Wiem, "straciłam formę" przez to jak mnie nie było, mam nadzieję, że nie aż tak STRASZNIE. :D 

Okejjjjj.... Jestem.... Wow, sorry, jakoś... Eh, nie ważne. Nie jest lepiej, ale jestem tu dla was. Znaczy... Tak myślę, bo mam nadzieję, że ktoś to czyta. :3 
 Strasznie sorry, ale jutro RACZEJ nie będzie imagina, będą tylko dwie notki ode mnie, nie wiem o której mniej więcej, pewnie ok. 20.00 :) Mam jutro 8 lekcji i później sporo spraw do załatwienia. 

Tak więc do jutra, miśki. <3

Czytam = komentuję, ok? *,*