niedziela, 12 sierpnia 2012

Imagin siedemnasty <+18>~ Nialler. xx


W sobotni wieczór siedziałaś znudzona przed TV… Koło 19:00 dostałaś sms’a od swojej przyjaciółki, że dzisiaj jest dyskoteka w Studio Valbonne- jednym z Londyńskich klubów. Przyjaciółka będzie po Ciebie za godzinę. Najpierw nie wiedziałaś, co o tym myśleć, ale postanowiłaś iść, przecież wypady na spontana są najlepsze. Poszłaś się odświeżyć, wysuszyłaś i wyprostowałaś włosy. Ze 40 minut zeszło ci na wybieraniu stroju, ale w końcu zdecydowałaś się na to*http://allani.pl/zestaw/110531*.  Przyjaciółka przyszła punktualnie.  Zrobiłaś jeszcze szybki, delikatny Make-Up i ruszyłyście do klubu. Po godzinie byłyście na miejscu. Bawiłaś się świetnie. Dobry DJ, drinki, tańce. Byłaś z siebie dumna, ponieważ nie wypiłaś dużo i jeszcze normalnie kontaktowałaś. Po pewnym czasie, przy jakiejś wolnej  piosence ktoś objął Cię w pasie. Najpierw chciałaś go walnąć, ale zrobiło się miło, więc twój umysł odwiódł Cię od tego zamiaru. Był to piękny blondyn. Był to Niall, ten Niall, Niall Horan z 1D.  Najpierw tańczyliście wolnego, potem DJ zapuścił tą nutkę *Marcin Siegieńczuk- Trzęś Tyłkiem*. Poniosło Cię trochę. Zaczęłaś tańczyć dość niestosownie. Na spodniach chłopaka ujrzałaś wybrzuszenie. Nie przeszkadzało Ci to. Wręcz przeciwnie. Zmęczyliście się trochę i poszliście po drinka. Przy barze poznałaś resztę chłopaków. Po chwili ujrzałaś również swoją przyjaciółkę klejącą się do Hazzy. Chłopaki wydawali się bardzo mili, fajnie się wam gadało. W pewnym momencie poczułaś dotyk. W miejscu intymnym i na karku. Zrobiło ci się miło, ale popatrzyłaś na blondyna z miną typu „wtf?” . Chociaż…. Nie protestowałaś. Powiedziałaś reszcie, że idziecie potańczyć. Zaciągnęłaś chłopaka do łazienki. W damskiej było pełno ludzi. W męskiej również. Nie chciałaś kończyć tego, co zaczął Niall. Poprosiłaś go więc, żebyście jak najszybciej pojechali do Ciebie. Blondyn jednak zaproponował, żeby  pojechać do niego do domu. Miało być „wiele atrakcji”. Chłopak nie kłamał. Był wielki basen, jacuzzi,  mini bar, pole golfowe, etc.  Od razu chciałaś TO zrobić w jacuzzi, lecz blondynek miał na to inną koncepcję. W sumie już dla was nie liczyło się gdzie.. Niall wziął Cię na barana i zaniósł na górę.  Przewróciliście się na schodach, pomimo iż było tego mało, ale byliście po procentach.  Zaczęliście się śmiać, ale irlandzki chłopczyk zamknął Ci usta namiętnym pocałunkiem. Oczywiście odwzajemniłaś. Ściągnęłaś mu koszulkę, potem spodnie, bokserki. Miał takie słodkie,  z Calvina Kleina. Zajęłaś się jego „przyjacielem”. *O nie, nie będziesz tu rządzić*- pomyślał chłoptaś.  Przewrócił Cię na plecy , ściągając przedtem twój stanik zębami. Zajął się twoimi piersiami. Najpierw je masował, potem delikatnie ssał i przygryzał Twoje sutki. Wiedział, jak zrobić to idealnie, już po chwili byłaś gotowa. Jednak Niallowi spodobała się ta zabawa i postanowił jej nie kończyć. Zjeżdżał powoli w dół, liżąc Twój brzuch, dotarł do twojej „myszki”. Zaczął doprowadzać Cię do szaleństwa. Lizał twoją łechtaczkę sprawiając, że nie mogłaś już wytrzymać. Wiedziałaś, że przez to nie dojdziesz ale nie chciałaś, żeby potem było za szybko. Postanowiłaś, że nie dasz za wygraną i przycisnęłaś chłopca do podłogi zajmując się jego tygryskiem. Widziałaś, że sprawiasz mu ogromną przyjemność. Zamknął oczy  i delikatnie mruczał. Po paru minutach wstał, położył Cię  na wyższym schodku i niespodziewanie włożył dwa palce w Ciebie. Aż podskoczyłaś, ale chłopak zamienił się w zupełnie kogoś innego. Nie był tym, kogo poznałaś w klubie, lub widywałaś na filmikach. Był niedelikatny, ostry, zimny. Ale to podkręcało Cię jeszcze bardziej. Chłopak dyszał, kazał Ci wykrzykiwać swoje imię.
- Cooo.? Dobrze ci suczko tak.? Krzycz.! Krzycz moje imię,! Słyszysz.?!
-Niall.. Skarbie.! Mocniej, jesteś boski.!
-Chcesz tego.? Chcesz.?!- powiedział bardzo oschłym głosem.
- Tak.! Chcę! Fuck Me.! Fuck Me now.!
-Ha.! Wiedziałem, żadna mi się nie oprze. Ja tu jestem panem.
-Nialler, co się z tobą dzieje.? Nie poznaję cię, zaczynam się bać. – powiedziałaś trochę przestraszona.
Jednak czułaś, że coraz bardziej Cię to podnieca. Irlandczyk wtedy wstał, ułożył Cię stosownie i wreszcie w Ciebie wszedł. Długo na to czekałaś. Wtedy obróciłaś głowę i zobaczyłaś, że Twoje ubrania są porozrywane na kawałki, nawet nie byłoby co składać. Jarało Cię to. Chłopak poruszał się w Tobie raz szybciej, raz wolniej. Raz wchodził w ciebie głęboko, raz płytko. Doprowadzało Cię to do szału. Niall też był bardzo podniecony. Znowu zmienił się w tego zwierzaka. Kazał Ci krzyczeć  swoje imię i dowartościowywał się wmawiając sobie, że jest najlepszy. Zresztą ty też to krzyczałaś. Zaczął się poruszać strasznie gwałtownie, szybko i głęboko. Wbiłaś w niego swoje turkusowo pomalowane pazurki. W końcu zaczęłaś czuć, że dochodzisz. Zauważyłaś, że Twój Bóg Sexu również. Jeszcze kilka ruchów i oboje szczytowaliście. W tym samym momencie. Chwilę odpoczęliście, ale postanowiliście się jeszcze trochę pozabawiać.  Właśnie wtedy do domu weszli chłopcy.
-Upss.. My chyba nie w porę… *łobuziarski uśmieszek*. Too.. My się zmywamy. – oświadczył nam Lou.
- ZarumienilIście się oboje. Zauważyłaś, że Harry niesie twoją przyjaciółkę.
-Żyje.?
-Żyje, pewnie, że żyje. Po prostu jest tak pijana, że już nie kontaktuje. *śmiech wszystkich*.
Okej, to ja zaniosę ją do pokoju, a wy golaski się już ubierzcie. – powiedział Harry.
Wzięliśmy z Niallerem szybki prysznic, podczas którego kończyliśmy to, co zaczęliśmy zanim weszli chłopcy. Nie wiem jak, ale już rano obudziłam się w łóżku, w ramionach ślicznego blondaska, który przywitał mnie pięknym i słodkim „Dzień dobry kochanie. Jak się spało.?”
„Świetnie”- odpowiedziałaś.- „Miałam  piękne sny…”
-„To chyba dobrze.” *śliczny uśmiech*.
-„Kochanie….! Nie zabezpieczyliśmy się… :O’’



Przepraszam, że taki krótki, ale nic innego nie wymyśliłam... :C  Wieeem, nie umiem pisać +18... :/
 Od razu z dedykiem dla  EmmVickey ( http://www.blogger.com/profile/09184719743286239784 ) :)). 

Czytam= komentuje, okej? :)) Proszę, to ważne, a zarazem motywuje. :) xx

"Głosowanie". :D

Siema siema siema. :3 

Okej, będę. :3 Pytanko. Dodać imagina +18? ;> 
Bo mam na kompie jeszcze nieopublikowanego, buhahaha. :D xd 
No, więc to takie pytanie. Zwykły czy +18? :)

Odpowiadajcie w komentarzu, głosowanie do 20.20. :))

Znów chyba ważne info od "blogerki", buhaha. xD

Heloł pipole.  :D 

Dzisiaj znów imagin powinien wyjść o 20tej, jakoś tak. Aczkolwiek muszę przeprosić, jeśli się nie ukaże, przynajmniej nie o tej porze, gdyż dzisiaj mam troszkę zaplanowany dzień. A imagin nie napisany... :/ To znaczy mam jakiś na komputerze, więc może go dodam. Przepraszam, ale teraz <przez ten tydzień> mam w domu gości i jakoś.... Ehhh. Nie ważne, chodzi o to, że jak nie dodam, to z całego serca PRZEPRASZAM wszystkich, oczywiście nadrobię. :3 

No, do ode mnie tyle. :) 


#MuchLove. <3


Werson.


Imagin szesnasty- Harold.

Tego dnia miałaś lecieć z Florydy do L.A. Lot zajął ci kilka godzin. Miałaś jechać pomóc ciotce zająć się jej dziećmi, ona miała do załatwienia jakieś ważne sprawy. Dla ciebie oczywiście było to na rękę, darmowy lot, takie miejsce, a miałaś tylko zająć się rodzeństwem, które bardzo lubiłaś. Przebrałaś się w toalecie na pokładzie samolotu, ponieważ twoje ubrania były już przepocone, a w dodatku z twoim szczęściem- gdy chodziła stewardessa zdarzyły się turbulencje i przypadkiem wylała na ciebie drinka. Było chłodno, ubrałaś się więc w jaskrawożółte rurki, szarą bluzę kangurkę ze sławnym motywem 'wąsów', a na nogach miałaś ciekawy odcień zieleni converse'ów. Idealnie proste włosy przeczesałaś i ułożyłaś na ramionach, a po rzęsach kilka razy przejechałaś czarnym tuszem, ponieważ przez lot się trochę rozmazałaś. Po kolejnych kilkudziesięciu minutach lotu wysiadłaś z samolotu, ale w poczekalni na lotnisku nie było jeszcze twojej cioci, musiała stać w korku. Wzięłaś więc swój bagaż i stanęłaś gdzieś w kąciku, miałaś już dość siedzenia. Z torby podręcznej wyjęłaś pilniczek i zaczęłaś pocierać nim o i tak świetnie zadbane paznokcie, ale to niestety była twoja wada. Zawsze, gdy się nudziłaś piłowałaś paznokcie, bez pilniczka nie wychodziłaś z domu. Stałaś tak w tym kąciku, więc postanowiłaś zadzwonić do ciotki, po prostu chciałaś wiedzieć, gdzie jest. Już wyjmowałaś swojego białego iPhone'a, gdy rozległ się taki pisk, że aż upuściłaś swój przedmiot do zabijania nudy. Spojrzałaś, o co tyle hałasu, kiedy twoim  oczom ukazał się Harry. Tak, ten Harry, Harry Styles z One Direction. Nie mogłaś uwierzyć, kochałaś ten zespół. Byłaś Directionerką, i  to zapaloną, ale wiedziałaś, że oni też chcą mieć prywatne życie, nie ciągle być pod ostrzałem kamer. Było ci trochę żal, że twój charakter jest taki, że nie potrafiłabyś podbiec tam i drzeć się z resztą dziewczyn, ale też byłaś  z siebie dumna, że chcesz dać im normalnie żyć. Przecież miałaś wykupiony bilet V.I.P, na koncert za 7 miesięcy. Nie masz pojęcia jak, ale  Harold sprawił, że fanki absolutnie nie miały do niego dostępu. Był jakiś przygnębiony, zauważyłaś to już za pierwszym spojrzeniem na niego. Siadł na krzesełku w poczekalni i zaczął coś tam grzebać w telefonie. Już chciałaś do niego iść, postawiłaś pierwszy krok, ale zawahałaś się, spuściłaś głowę i cofnęłaś, skoro nawet nie dał ani jednego autografu reszcie dziewczyn i zatarasował dostęp do siebie musiał mieć jakiś konkretny powód. Tylko zobaczyłaś, jak się cwaniacko uśmiecha, przeszło ci przez myśl, że może widział, co chciałaś zrobić, ale odgoniłaś tę myśl, cały czas patrzył w telefon, a ty cały czas patrzyłaś na niego, nie mógł cię obserwować. No, cóż, tym bardziej nie podejdziesz przeszkadzając mu. Wzięłaś swój telefon i jak zawsze weszłaś na twittera. Byłaś od niego dosłownie uzależniona. Całkiem zapomniałaś o telefonie do ciotki, miałaś bardziej interesujące zajęcie. Od razu, gdy tylko weszłaś cały timeline miałaś zawalony w spamie do Harolda, więc już wiedziałaś, że dodał tweeta. Weszłaś na jego profil, z czystej ciekawości, a jego tweet brzmiał "Przykro mi, dziewczyny. Kocham was wszystkie bardzo bardzo mocno, dobrze o tym wiecie, ale moje serce jest już zajęte. 



Szkoda, że bez wzajemności..." Zrobiło ci się żal Harry'ego, ale zarazem smutno, że ma dziewczynę, znaczy... Kogoś kocha. Wiedziałaś, że nigdy nią nie będziesz, ale takie uczucie w takich przypadkach towarzyszy zawsze. Po chwili skapnęłaś się, że dołączone jest jeszcze zdjęcie. Do tego wpisu, więc pomyślałaś, że dodał JĄ. Pospiesznie otworzyłaś fotkę. Nie mogłaś uwierzyć własnym  oczom, dziewczyną na zdjęciu byłaś TY. Stojąc i pisząc sms'a. No to było małe przegięcie, spojrzałaś na niego wilkiem, słodko się zarumienił. Okej, byłaś w szoku i w ogóle, ale nie dość, że 'nielegalnie' zrobił ci zdjęcie, to jeszcze wstawił je do internetu, na swój profil, przecież 34558645876853567864578634867 ludzi je zobaczy! Podeszłaś do niegom już miałaś gdzieś jego prywatność, od razu podbiegł Paul, ale Hazza powiedział, żeby odszedł.
-Ty draniu, jak możesz mi robić zdjęcia i wrzucać je do netu bez mojej zgody?!- oburzyłaś się.
-No... Emmm... Yyym.. Przepraszam.- wyjąkał. -Nie wiedziałem, jak inaczej do ciebie zagadać.-dodał.
-Co?! Przecież jesteś Harry Styles, żadna laska to dla ciebie nie jest wyzwanie.- burknęłaś.
-Tak, ale gdy zaczynam, albo flirtuję, a nie, gdy kogoś od razu pokocham.- powiedział, zarumienił się i odwrócił wzrok. Ciebie natomiast zamurowało, nie wiedziałaś, co mu odpowiedzieć, więc po prostu rzuciłaś mu się na szyję. Zobaczyłaś na jego twarzy triumfalny uśmiech.
-Tak, spoko, to, że cię kocham i wzdycham do twoich plakatów każdego ranka i wieczora, nie znaczy, że wybaczę ci takie coś, za to można iść siedzieć.- Powiedziałaś i chciałaś udać chłodny ton, nawet ci to wyszło. Harry spoważniał i rzucił.
-To może kolacja, dziś wieczorem, o siódmej, Ty i ja, przyślę kogoś po ciebie i porozmawiamy, jaka kara mi się należy.- Znów ten łobuzersko-cwaniacki uśmiech i hipnotyzujące zielone oczy, pod którymi myślałaś, że zemdlejesz. Po chwili udawanego namysłu zgodziłaś się, wymieniliście się numerami, na lotnisko wbiegła ciotka, już chciała przepraszać, ale zobaczyła, że nie jesteś sama i poczekała kilka metrów dalej. Pożegnałaś się z chłopakiem i od razu pobiegłaś do ciotki. Miałaś tak mało czasu, a tak wiele sklepów z ciuchami do obskoczenia....


Przepraszam, że jest taki beznadziejny. Od wczoraj wieczór wena mnie opuściła, więc jeszcze raz przepraszam... Imagin dedykowany Eleanor Ttomlinson- facebook- http://www.facebook.com/eleanor.tomlinson.549

Z góry dziękuję za komentarze. *.*

Coś chyba.... "Ważnego". :)




Hejo. <3 Dzisiaj nie mam dostępu do netu, i tak jestem na telefonie. sprawy prywatne, zobaczę, co z tą 20tą. Napisałam, że dodam też o 15, więc jest mi jeszcze bardziej głupio, przepraszam. :C Jak będę, to MOŻE po 20tej i dopiero zabiorę się za pisanie, bo żaden z tych, co mam na kompie nie nadaje się na dodanie jeszcze dzisiaj. Tak więc przepraszam, musicie mi wybaczyć i jeśli ktoś w ogóle na mnie 'czeka', to jeszcze troszkę poczekać. Z góry dziękuję za cierpliwość, miśki. <3

No, więc do później. #MuchLove. <3


jak coś, to macie mojego twittera. :D
@SwagMasta_HNZLL

sobota, 11 sierpnia 2012

Imagin piętnasty~ Zayn.

Zayna znałaś… Szczerze odkąd pamiętasz. Któregoś dnia między wami coś zaiskrzyło. Byliście razem już, a w sumie dopiero 11 miesięcy, ale tak mocno go kochałaś, byłaś od niego uzależniona… Pewnego dnia przyszedł pod twój dom, było koło 19, więc założyłaś sweterek i wyszłaś. Był ubrany bardzo dziwnie. Niby po swojemu, ale jakoś elegancko. Był cały na czarno, miał tylko białe trampki. Jego oczy były bardzo czerwone i podkrążone, zupełnie, jak ty, po płaczu, kiedy zdradził cię pierwszy chłopak. Zayn odchrząknął, wziął głęboki wdech, po czym zaczął. „[T. I.], muszę wyjechać. Wyjechać na zawsze.” Byłaś strasznie zaskoczona, zaczęłaś zadawać masę pytań, okej, ale co z rodzicami, waszymi przyjaciółmi, szkołą… Wtedy on na ciebie spojrzał. Na jego twarzy malował się grymas bólu. I dotarło do ciebie. Powiedział „muszę”, nie „musimy”. Przycisnął cię do siebie mocno, zupełnie, jakbyście mieli się jutro zobaczyć. Ale nie, nie mieliście. Chłopak wypuścił cię z objęć. Chciałaś go gonić, ale strasznie szybko wsiadł na swój motor i odjechał. Zostawił cię, dopiero teraz tak naprawdę to do ciebie dotarło. Mijały dni, tygodnie, miesiące. Złamał ci serce, i to bardzo, mimo to wciąż go kochałaś. Chodziłaś jak zombie, nie było w tobie życia. Rodzice chcieli wysłać cię do jakiegoś psychologa, to nie było normalne zachowanie. Nie wychodziłaś ze znajomymi, nawet z pokoju po powrocie ze szkoły. Oczywiście, odrabiałaś lekcje, sprzątałaś, nie broiłaś, niczego nie można ci było zarzucić.
Mówili, że czas leczy rany. Tak myślałaś, ale grubo się pomyliłaś. Z każdym dniem dłużej bez Niego, było ci coraz gorzej. I gorzej i gorzej i gorzej.
Rodzice mieli jechać na tydzień do ciotki do Teksasu. Kategorycznie zabronili ci zostawać samej, ale po prawie miesiącu ‘buntu’ postawiłaś na swoim. Miałaś zostać na tydzień w domu, sama. Bez szkoły, bez nikogo, kto by ci przeszkadzał.- Wspaniała okazja-. Powiedziałaś po cichu, prawie niesłyszalnie.
***
Dzień wyjazdu rodziców, wciąż nie byli do końca przekonani, ale przez ostatni tydzień przyklejałaś do twarzy sztuczny uśmiech, co ułatwiało zadanie. Pojechali. Nie chciałaś już dłużej czekać. Nie chciałaś czuć tego bólu, już nie mogłaś…. Poszłaś do domu. Z pudełka pod łóżkiem wyjęłaś tabletki nasenne, które kiedyś ktoś w szkole ci sprzedał. Poszłaś do salonu, z barku wyjęłaś najzwyklejszą, czystą wódkę. Miała najwięcej procentów, toteż największe były szanse na powodzenie ‘misji’. Zaczęłaś czytać ulotkę, literki były małe, więc się wkurzyłaś i ją wyrzuciłaś. Do ust wzięłaś 13 tabletek i zapiłaś kubkiem wódki. Zakręciło ci się w głowie, chciałaś już czekać tylko na koniec. Nagle ktoś zadzwonił do bramy. Poszłaś do kamer i zobaczyłaś, że przyszedł listonosz. Zawahałaś się, ale poszłaś otworzyć. Dostałaś paczkę i trochę chwiejnym krokiem wróciłaś do łóżka przed laptop. Otworzyłaś, od razu poznałaś, czyje to pismo. Myśl o nim wywoływała u ciebie psychiczny ból. Zajrzałaś do środka, była tam jego arafatka oraz list. Zaczęłaś czytać.
„Kochanie
Przepraszam, że cię tak potraktowałem. [I. T. BFF.] powiedziała mi, przez co przechodzisz. Z mojego powodu. Nie chciałem tego, ale nie miałem wyjścia. Proszę, nie pal od razu tego listu. Chcę tylko, byś przeczytała, co mam ci do powiedzenia.
Wyjechałem, ponieważ groziło ci niebezpieczeństwo. Jest ktoś, kto na mnie „poluje”. Jak byłem gówniarzem przeskrobałem coś, jednak ta osoba nie zna się na żartach, ponad to, okazało się, że jest psychicznie chora. Nie pójdę z tym na policję, bo nie mam dowodów. W miasteczku jesteś ty, nie chciałem, by wiedział, że coś cię ze mną łączy. Dopóki się z nim nie rozprawimy, nie wrócę, czyt. już niedługo. Nie miałem pojęcia, że tak to przyjmiesz, ani że nie będziesz próbowała mnie zatrzymać, ale w sumie wyszło to na moją korzyść. Radzisz sobie, wciąż żyjesz. Mi jest bardzo ciężko, ale żyję, dla ciebie. Nie mam pojęcia, czy wybaczysz mi kiedyś krzywdę, jaką ci wyrządziłem, spróbuję. [T.I.] jeszcze raz naprawdę bardzo przepraszam. Kocham Cię całym sercem i do szaleństwa, nie potrafię bez ciebie żyć. Już niedługo będę w miasteczku, mam nadzieję, że zechcesz się spotkać.
Kocham cię. Kocham, kocham, kocham. Zayn”
Do oczu napłynęły ci łzy. Nie wiedziałaś, co robić. Zranisz go o stokroć bardziej, niż on ciebie. Pobiegłaś do łazienki. Próbowałaś wymiotować, robiłaś wszystko, żeby tylko ci się udało. Niestety twoje próby okazały się bezskuteczne. Zrobiło ci się słabo, wstałaś od sedesu, poszłaś i położyłaś się na łóżku. Twoje serce w tym momencie przestało bić.
W takim stanie znaleźli cię rodzice. Bladą, zimną, zesztywniałą. Znaleźli też list, który leżał obok ciebie. Gdy chłopak cię zostawił przyrzekli sobie, że nigdy mu nie wybaczą, ale po tym liście… Najpierw go znienawidzili, ale uznali, że postąpił dobrze. Wszystko to widziałaś i słyszałaś już z góry. Widziałaś, co stało się z Zayn’em, gdy o twojej śmierci powiadomili go rodzice. Najpierw nie mógł w to uwierzyć, potem się rozpłakał i upadł na ziemię. Leżał i wylewał z siebie łzy już kilkanaście godzin. Nie jadł, nie pił, nie spał. Zadręczał się, wiedział, że to przez niego. Ale w tym momencie, kiedy tak na niego patrzyłaś nie myślałaś w ten sposób, wiedziałaś, że zabiłaś się w imię miłości. Ale widok bólu, jaki mu przysporzyłaś, był nie do zniesienia. On w końcu zasnął na tej podłodze po ponad pięćdziesięciu godzinach. Przyszłaś do niego we śnie i przeprosiłaś go za to, co zrobiłaś. Powiedziałaś, żeby znalazł sobie kobietę. I pokochał ją tak samo jak ciebie. Ciebie już nie będzie, ale chcesz, żeby on znalazł sobie kogoś, na kim będzie mu zależeć. Nie odwrócisz tego, co się stało, ale chcesz, żeby mimo wszystko był szczęśliwy. Dzień później po tym, jak mu się objawiłaś odbył się twój pogrzeb. Widziałaś wszystko, rodziców, znajomych, rodzinę i JEGO. Był zapłakany jeszcze gorzej, niż twoja matka. Po pochowaniu cię został sam nad twoim grobem. Siedział tam, mówił, żebyś stamtąd wyszła, płakał, ale dotarło do niego w końcu, że ty już nie wrócisz… Zasnął leżąc na zimnym marmurze twojego pomnika.
***
 Dwa lata później, on wciąż przychodził do ciebie codziennie. Codziennie z kwiatami i codziennie płakał.
Zobaczyłaś, co chce zrobić, że nie może już wytrzymać. Że chce do ciebie dołączyć. Nie mogłaś na to pozwolić, musiałaś coś zrobić. Zesłałaś mu jakąś dziewczynę, on o dziwo się zakochał, a ona odwiodła go od próby. Cieszyłaś się, że jest szczęśliwy, ale on wciąż nie przestał do ciebie przychodzić każdego dnia. Nawet po ich wspólnym ślubie, przychodził do ciebie z małym dzieckiem, siedział nad grobem i tłumaczył małemu blond chłopcu, jak wiele znaczy dla niego ta dziewczyna, która jest tam pochowana. Żałowałaś, że to nie jest wasz mały blondynek, ale cieszyłaś się, że twój Zayn jest szczęśliwy. Wiedziałaś też, że on wciąż tak bardzo za tobą tęskni, dlatego co wieczór nawiedzałaś go w jego krainie snu, a on opowiadał ci co stało się danego dnia.






Ooo matko. Przeczytaliście? ;d Bardzo bym prosiła o opinię, pisałam go z kilka tygodni, bo wcale nie mogłam go skończyć. Jest dla mnie dość ważny, więc mogłabym prosić o komentarz z opinią? :)

Info dla czytelników. :3



No, więc siemson. :D
Kolejny imagin pojawi się w granicach 20tej. I teraz coś, co mam wam to przekazania. :)
Codziennie będę tutaj dodawała imaginy, tak jak już kiedyś pisałam. ;) Ukazywały się będą w granicach dwudziestej, wtedy jestem uchwytna i w ogóle w domu. :P Tak więc możecie tutaj tak wpadać. Chyba, że coś wykminię, to w środku dnia też się coś znajdzie. Więc możecie sprawdzać na bieżąco. :> 


A teraz info numer dwa. :] 

01. września 2012 roku startuje moje opowiadanie. :D *Jeej*, wreszcie wpadłam na pomysł. :) 1szy rozdział już mam już napisany, tak więc nie jest źle. :d 
To na razie tyle, bądźcie na bieżąco, może coś jeszcze dodam na ten temat. :)

Taa.... Pierwszy rozdział mam, ale prologu za cholerę. xd No nic, nie ważne, i tak pewnie nikt nie będzie chciał czytać. ;)


To do dwudziestej. :D

Me. :D

Helloooooooooo. :)


Chcę powiedzieć, że dziś znów będę tak koło 20tej. :)
Będzie imagin, +mam dla was jeszcze parę info.  ;)

To do później, baaaaaaajo. <3






piątek, 10 sierpnia 2012

Imagin czternasty~ Harold.

*Dzień twoich 18tych urodzin*
-Mamo, to jak? Dasz mi na ten urodzinowy prezent?- zapytałaś. –Ale…. Jesteś pewna, że tego chcesz? [T.I.] to zostanie do końca życia. –Tak, mamusiu. Myślałam o tym już kilka miesięcy, jestem pewna, odparłaś. –No dobrze, trzymaj.- Mama wręczyła ci pieniądze. Zdziwiona, że jest to wielce zawyżona suma spojrzałaś na nią pytająco. Powiedziała, żebyś kupiła sobie coś ładnego.
Założyłaś bokserkę, na nią nałożyłaś koszulę w niebiesko czarną kratę, białe, popisane przez ciebie w teksty różnych piosenek short’y, fioletowe converse’y i torbę z motywem flagi USA. Zamówiłaś taksówkę i wyszłaś z domu. Zajechałaś pod studio tatuażu, to było twoje marzenie od dawna. Chciałaś wytatuować sobie na wewnętrznej części nadgarstka ptaki w locie.  < 4.bp.blogspot.com/-cTVI3GhKork/T3avRnEn9vI/AAAAAAAACFc/7L2VgEvZqMM/s640/e7_500x640.png > Podchodząc do szyby się chwilę zawahałaś, ale tylko dlatego, że bałaś się bólu. Na innym fotelu siedział chłopak. Rozmawiał i śmiał się razem z tatuażystą. To dodało ci odwagi i weszłaś do środka. Chłopak, którego zauważyłaś przy wejściu miał tatuowany wieszak. Zachciało ci się bardzo śmiać, lecz zdusiłaś w sobie napad śmiechu. Miałaś nadzieję, że nikt nie zauważył.
Po godzinie tatuowania, dumna z siebie i pełna podziwu dla wykonanej pracy wyszłaś ze studia. Chciałaś zamówić taksówkę, ale były godziny szczytu w Nowym Jorku, więc nie było szans. Na zakupy do centrum handlowego postanowiłaś wybrać się piechotą. Szłaś wraz z tłumem ludzi, gdy z ciemnej uliczki wyłonił się ów chłopak z tatuażem wieszaka. Zastawił ci drogę, po czym wciągnął w uliczkę. Chciałaś krzyczeć, ale zasłonił ci usta i powiedział, że chce tylko porozmawiać. Zgodziłaś się, weszliście w głąb uliczki i właśnie się zorientowałaś, że stoi przed tobą prawdziwy bóg seksu. W dodatku z dobrą stylówą. Jakiś metr dziewięćdziesiąt wzrostu, idealna karnacja, młodzieżowa cera, przez minimalne pryszczyki był jeszcze słodszy. Prościutkie białe ząbki i dołeczki w policzkach. Do tego hipnotyzujące, duże, zielone oczy i bujne brązowe loki. Ubrany był w luźną koszulkę nike, na którą założona była jeansowa kamizelka i jeszcze te jasne, sztruksowe baggy… No po prostu bóg bogów. Oczywiście nie dałaś nic po sobie poznać, a on zaczął pierwszy. -Dlaczego tak bardzo chciało ci się śmiać, jak spojrzałaś na mój tatuaż?- Spytał trochę speszony. Uśmiechnęłaś się tylko i odpowiedziałaś.- No.. Bo wiesz. Jest trochę śmieszny i w ogóle nie rozumiem, co symbolizuje.- Odpowiedziałaś rumieniąc się. –Pff, widzisz, śmieszny? A twój?- spytał udając obrażonego i złapał twoje nadgarstki.- Taki sam miał mój zmarły ojciec. Chciałam mieć taki sam na pamiątkę.- Odparłaś automatycznie smutniejąc.- Oh, przepraszam, nie wiedziałem, nie chciałem.-  Przytulił cię mocno i czule.- Palant.- powiedział pod nosem.- Co?- Spytałaś ukrywając uśmiech.- Nic nic, powiesz mi jak masz na imię?- [T.I], mam osiemnaście lat, a ty?- Ja?- spytał ze zdziwieniem.- No tak, ty.- powtórzyłaś. –Myślałem…- zaczął się mieszać.- Myślałem, że mnie wszyscy znają. Przynajmniej w twoim wieku, starsze kobiety w sumie też mogłyby mnie znać.- Powiedział i łobuzersko się uśmiechnął. –Jestem Harry Styles, z One Direction.- wtedy cię olśniło. Twoja młodsza siostra miała takiego fioła na ich punkcie, że tylko cierpliwie czekałaś, aż zacznie się modlić do tych plakatów. Ty się natomiast nie interesowałaś tymi nowymi gwiazdkami. Słuchałaś rock’a, a gwiazdeczki pop’u absolutnie cię nie obchodziły. –Ach, tak, kojarzę.- powiedziałaś udając obojętność. –Powiem ci szczerze, że jestem bardzo zdumiony, że nie piszczysz na mój widok. Zaimponowałaś mi.- mówiąc to puścił bardzo szybkie oczko.
Po przełażonych wszędzie, przegadanych kilku godzinach, oraz uciekaniu przed napalonymi fankami zrozumiałaś, że nadajecie na tych samych falach. Po 22 Styles odwiózł cię do domu, chciał się żegnać, ale ty zaprosiłaś go do domu. Widać było, że się ucieszył. Mama już na ciebie czekała i gdy weszłaś od razu chciała rzucić coś w stylu „No, pokaż to ‘cudo’”, ale powiedziała tylko. –O, witam, nazywam się [I.T.M], miło mi cię poznać.- Harry bardzo szarmancko się zachował całując twoją mamę w rękę  na powitanie. –Jak osiemnastka?- Zapytała mama uśmiechając się dość ciekawym uśmiechem nie do określenia. W tym momencie do pokoju weszła twoja siostra. Podskoczyła, wrzasnęła i zemdlała. Harry się przestraszył, ale ty pokazałaś mu jej pokój. Tylko się głośno zaśmiał. Gdy „młoda” się obudziła zaczęła szybko nawijać, a ty powiedziałaś, żeby się w końcu zamknęła. Od stóp do głowy popisana w autografach przystała na twoje stwierdzenie. Wstałaś i już chcieliście iść do siebie, ale Styles zatrzymał się na chwilę i podszedł do twojej siostry. Wręczył jej dwa bilety V.I.P na ich koncert, po czym ona znów zemdlała. Twoja mama powiedziała, żebyście już szli, ona się nią zajmie. Gdy zamknęłaś drzwi do twojego pokoju Harold przycisnął cię do ściany i spytał, dlaczego nie powiedziałaś mu, że masz dziś osiemnaste urodziny. Nie dał ci odpowiedzieć, tylko cię pocałował po raz pierwszy. Pocałunek był tak namiętny, że nie można było się oprzeć. Po strasznie długim całusie przesiedzieliście i przegadaliście gdzieś do czwartej nad ranem.
Obudziła cię mama i powiedziała, że ktoś na ciebie czeka. Po dwudziestu minutach wyszłaś już ubrana, trzeba przyznać, że dość seksownie, na dwór. Styles tylko uniósł prawą brew i się uśmiechnął twoim ulubionym, łobuziarskim uśmiechem. Powiedział, żebyś „wskakiwała”, a gdy spytałaś dokąd jedziecie odpowiedział tylko „Spóźniona niespodzianka na osiemnaste urodziny”. 







Hahahaha, sorry, nie mogłam się powstrzymać. xD  +myślę, że ten wieszak to fejk. :D
Mam nadzieję, że się podoba. :3

Czytam= komentuję, okej? C:

Imagin trzynasty~ Niall.

Pokażę wam coś. :D


Chodziłaś z Niallem bardzo długo. Właśnie szłaś do lekarza bo od dłuższego czasu, bolała cię lewa pierś. Idąc rozmyślałaś o życiu i o Niallu. Wiedziałaś że byłaś w ciąży i chciałaś dzisiaj wieczorem mu, to powiedzieć. Właśnie wchodziłaś do szpitala i czekałaś na swoją kolej. Gdy była twoja kolej weszłaś do gabinetu i powiedziałas co ci dolega. Lekarz powiedziałaś że będziecie musieli zrobić badania. Zgadzasz się. Badania będą jutro. Po wizycie poszłaś do sklepu po jedzenie bo, na kolacji chciałaś chciałaś mu powiedzieś że , że jesteś w ciąży. Z zakupami wróciłaś do domu. ugotowałaś spaghetti i ładnie przystroiłaś stół. Ubrałaś się w jeansowe szorty, bokserkę z flagą Irlandi i czrne szpilki, a do tego trochę biżuteri. Gdy był wieczór, usłyszałaś jak drzwi się otwierają. Stał w nich Niall.  Żuciłaś mu się na szyjęi dałaś mu całusa w policzek.- Tęskniłem [T.I.]- mówi Niall.- Ja też, odpowiadasz i prowadzisz go do salonu. Widzisz jak chłopak oniemieje  zachwytu.- Oczywiście- odpowiada. Zjedliście danie główne i właśnie zaczynacie lody, gdy przerywasz.- Niall, muszę ci coś powiedzieć.- Słucham- odpowiada biorąc łyżkę lodów do buzi.- Bo wiem że cię zaskocze, ale będziesz ojcem.  Blondyn wyplowa lody i zaczyna się uśmiechać. Bieże cię na ręcę i biega po całym domu krzycząc- Zostanę ojcem!!!- Puszcza cię i całuje w usta, a ty go odwzajemniasz. Sprzątasz po kolacji, ale Niall chce zrobić to za ciebie. zgadzasz się. Więc idziesz spać. Budzisz się następnego dnia obok Nialla. Dajesz mu delikatnie całusa i idziesz się ubierać. Włożyłaś na siebie białą spódnicę i zieloną bluzkę oraz baleriny. zjadłąś śniadanie i wyszłaś z domu na badania. Podejrzewasz że to rak piersi, ale miałaś nadzieję że nie. doszłąś do lekarza. Była twoja kolej i zrobiłąs badania.  
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ      
  Powiedziałąś Niallowi o badaniach. Bardzo się wystraszył. Siedzieliście właśnie na kanapie, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Był to listonosz, który miał kopertę z badaniami. Wziełaś ją i pokazałaś Niallowi.- Boisz się?- zapytałaś.- Bardzo- odpowiedział. Otworzyłaś kopertę i przeczytałaś że masz raka piersi. Zaczełaś gorzko płakać po czym Niall cię przytulił. Oboje płakaliście. 
2MIESIĄCE PÓŻNIEJ
Byłaś na chemio-terapii. Niestety przez to wasze dziecko umarło. Lekarze powiedzieli że przez terapię twoje ciało obumiera i masz 1 tydzień życia. Powiedziałaś Niallowi żeby znalazł sobie drugą dziewczynę i żył dalej. On jednak nie chciał tego słuchać.
2 TYGODNIE PÓŹNIEJ
Dzisiaj odbył się twój pogrzeb. Wszyscy płakali, ale najbardziej Niall. Po pogrzebie pobiegł do domu i cciał popełnić samobójstwo. Wziął wódkę o tabletki nasenne. Połkną 10i popił alkoholem. Znaleźli go po godzinie Louis i reszta 1D. Jego pogrzeb był 2 tygodnie pożnieji został pochowany razem z tobą. Teraz oboje jesteście szczęsliwi w niebie.




Jest to imagin mojej siostry, 13nasto letniej Weroniki, jej pierwszy. :) Dzisiaj mi go wysłała z prośbą o opinię. :3 Pomożecie i Skomentujecie? :D

Jej twitter: @Wera_Loves1D



___________________________________________________

Mój imagin ukaże się koło 21.00 :)